Wełniaste Podejście do Literatury

David Mitchell: Czasomierze

23 sierpnia 2016 , , ,

David Mitchell - Czasomierze
"Książka nie może być w połowie fantasy, tak jak kobieta nie może być w połowie w ciąży." - David Mitchell

Prolog.
A gdyby tak móc odwrócić się nagle za siebie i dostrzec resztki skrywającej się przez wzrokiem magii? I zwątpić w to, że wszystko dookoła jest tak sztywno realistyczne. Przekonać siebie, że rzeczywistość jest podszyta magiczną nicią. Właśnie takie powieści z Uczty Wyobraźni lubię - nieoczywiste, realnie nierealne. Czyli nie wszystkie. Pośród wełniastych ulubieńców już dwie takie są. Teraz odnalazłam trzecią. Realizm, fantastyka, dystopia. Ktoś może powiedzieć, że powieść nie może być jednocześnie realistyczna i fantastyczna. Podobne stwierdzenie pada zresztą i w "Czasomierzach" /a fajne zdania zostają w pamięci/. Widzicie, David Mitchell próbuje udowodnić, że może.

Jeden. Realizm, czyli "o dniu powszednim".
Osią powieści jest linia życia Holly. Poznajemy ją w 1984 roku w chwili gdy jako piętnastoletnia dziewczynka ucieka z domu, by wieść swoje dorosłe życie. Jest narratorem, opowiada zatem o tym, co czuje oraz jak i dlaczego postępuje. Ma piętnaście lat, więc sporo jest w tej jej relacji dziewczęcej buty i naiwności, którą zresztą dorosły czytelnik potraktuje z pobłażliwością. Czy Holly to zwyczajna dziewczynka? Najzwyczajniejsza. Obecnie. Kiedyś słyszała głosy ludzi z radia i widziała pewną panią, ale miły pan doktor ją z tego wyleczył i teraz wszystko jest w najlepszym porządku.

Każda kolejna część "Czasomierzy" to w zasadzie oddzielna opowieść. Relacja z przełomowych momentów życia innych osób - studenta-kombinatora, korespondenta wojennego, pisarza, którzy przejmują narrację w dotyczących ich częściach historii.W ich życiach odbijają się jednak dalsze losy Holly. Wszyscy wykreowani bohaterowie są ze sobą oczywiście powiązani, co zaczyna być typowe dla prozy autora. Wszyscy tkają cienkie nici tej samej pajęczej sieci, choć nie zdają sobie z tego sprawy. Każda z opisywanych historii ma swój indywidualny charakter i każda pochłania czytelniczą uwagę w równym stopniu. I mogłaby to być niezwykle ciekawa powieść obyczajowa, gdyby nie wątek fantastyczny.


Dwa. Fantastyka, czyli "o dniu niecodziennym".
Choć to ogólnie opowieść fantastyczna, sprawia wrażenie mocno realistycznej, bo Magia w "Czasomierzach" długo czeka na swój moment. W tle życia naszych wszystkich bohaterów trwa wojna, którą toczą ze sobą poprzez wieki nadnaturalni Atemporalni i Anachoreci. Atemporalni żyją i umierają, by następnie odrodzić się w nowym miejscu i jako nowa istota. To taka reinkarnacja z zachowaniem pełnej pamięci. Anachoreci natomiast żyją tylko raz, za to tak długo, jak długo ktoś nie postanowi ich w końcu wykończyć. Przygotowania do (kolejnej)ostatecznej bitwy trwają dziesięcioleciami, w trakcie których rozgrywa się życie kolejnych bohaterów powieści. Nadnaturalna wojna jest zatem przez większość fabuły jedynie tłem. Mija czas, rzeczy się dzieją. W końcu (bo blisko końca całej powieści) dochodzi do wybuchu magii. Część fantastyczna po bardzo długim rozbiegu, po kolejnych fantastycznych historiach, po uzyskaniu u czytelnika maksimum uwagi i oczekiwań, czyli postawieniu poprzeczki wysoko, swoim finałem jej niestety nie sięga. Za nisko skacze i za szybko spada. A przynajmniej ja to tak odebrałam. Nie da się jednak trzymać dwóch srok za jeden ogon.

Trzy. Dystopia, czyli "bój się, człowiek, bój".
W roku 2043 Holly znów zabiera głos osobiście, gdy jako staruszka patrzy za odpływającym w stronę Islandii statkiem. W Irlandii dzieje się źle, choć i tak lepiej, niż w reszcie Świata. Telefonia cyfrowa padła, Internet ledwie zipie i częściej go nie ma, jak jest, prądu również nie ma. Żywność zaczyna być reglamentowana, ustawiają się do niej kolejki z kartkami. Autorska wizja zmierzchu ludzkości oparta jest na zmianach klimatycznych oraz wyczerpaniu źródeł ropy, bez której jak wiadomo, właściwie niewiele się da. Maszyny staną, fabryki staną, transport stanie, urządzenia staną. Wszystko stanie i zamrze. Ludzkość też zamrze z przerażeniem wyrysowanym na twarzach. Zacznie się prawo silniejszego. Wzrośnie umieralność spowodowana brakami żywności i leków, napadami rabunkowymi, atakami agresji i kulami z ołowiu. Przetrwają pewnie bogaci, ucierpią i tak już cierpiący. Dystopijna wizja przyszłości wg Davida Mitchella.

Epilog.
Zawsze byłam i nadal jestem zdania, że ludzkość wyginie nie za sprawą vis maior, a przez swoje własne decyzje i czyny. Wraz z rozwojem jako gatunku w zasadzie z każdym dniem przybliżamy się do tego, co nieuniknione. Władza, zysk, religia - trzy choroby, które toczą współczesność. Wszystkie wywołane przez wirus chciejstwa. Obecnie jesteśmy na etapie swędzących rączek i narastającej potrzeby powybijania innych pod byle pretekstem. Przyznam się Wam szczerze, że od pewnego czasu nie oglądam już wiadomości, bo nie mogę patrzeć i słuchać, jak się pogrążamy zarówno lokalnie jak i globalnie.

Jeszcze nie pisałam tutaj o żadnej z książek tego autora, dlatego chciałabym coś zaznaczyć. Postacie kreowane przez Mitchella cechuje głębia, indywidualność i różnorodność tak ogromna, że często trudno mi uwierzyć, że są dziełami jednej osoby. Stąd moja niemal maniakalna fascynacja jego twórczością. Uwielbiam konstruowanych przez niego bohaterów, nawet jeśli fabuła samej powieści czasem mnie zawodzi. David Mitchell pisze bardzo dobrze. Nie bzdurzy przez blisko 700 stron, a to chyba jednak jest trudne, jeśli wziąć pod uwagę niektóre współczesne opasłe tomiska. Piękno języka, mądrość treści i plastyczność opisów sprawiają, że tą powieścią czytelnik się delektuje. "Czasomierze" nie są oczywiście pozbawione wad, dla przykładu: są wtórne, ponieważ schematycznie przypominają "Atlas Chmur" - prawda, wątek fantastyczny nie wypadł fantastycznie - prawa. Tyle że, to nie jest w stanie osłabić ogólnej siły rażenia tej powieści. A siłę rażenia to ona ma. Co by zatem nie marudzili, jest wełniasta jak trzeba.

No i wyszło mi tl;dr. Mea culpa. Mam świadomość.
Wełniaste podejście do innych powieści autora:
David Mitchell - Slade House
___________________________________________
tytuł: Czasomierze (The bone clocks)
autor: David Mitchell
tłumaczenie: Justyna Gardzińska
wydawnictwo: MAG
data wydania: styczeń 2016
ilość stron: 688

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: