Wełniaste Podejście do Literatury

Amos Oz: Nagle w głębi lasu

6 września 2016 , , ,


Może nasza wolność ogranicza się do tego, czy śmiać się ze swego losu czy nad nim płakać, brać udział w grze czy spasować, próbować jako tako zrozumieć, co jest, a czego nie ma, czy poddać się i nie starać się niczego pojąć.
/Amos Oz  - "Opowieść o miłości i mroku"/

Dawno, dawno temu, za nieznanymi mi z nazwy górami, za morzami oblewającymi nieznane mi lądy, gdzieś pośród gęstego lasu leżała niewielka osada. Nie pobekiwały w niej owce, nie muczały krowy, nie szczekały psy, żaden kot nawet nie mruknął ani choćby najmniejszy ptak nie zaćwierkał. Bo zwierząt w tej wiosce po prostu nie było. Pewnego dnia wszystkie odeszły pod osłoną nocy i w nieznanym ludziom kierunku. Dzieci nie wiedziały, czym właściwie zwierzęta są, dorośli rozmawiali o nich raczej niechętnie. Myślę, że osadę tę musiała przepełniać jakaś dziwna i smutna cisza.

Amos Oz napisał niewielką, ale jednocześnie niezwykłą i wielowarstwową opowieść, w której mądrość znajdzie zarówno dziecko, jak i dorosły. Taką, którą możesz bez obaw przeczytać swym pociechom przed snem. Ucieszą się z bajki, która odczytywana wprost, będzie dla nich fantastyczną przygodą. Historią dwójki odważnych dzieci - chłopca Matiego i dziewczynki Mai - które wyruszają do ciemnego lasu, by tam pośród gęsto rosnących drzew odnaleźć zwierzaki. Jeżeli jeszcze wesprzesz tą opowieść swą rodzicielską mądrością, to będzie ona lekcją tolerancji dla twoich dzieci. Pozwoli zrozumieć czym jest tolerancja i dlaczego jej brak jest zły. Książka jest wzbogacona przepięknymi ilustracjami Lucyny Talejko-Kwiatkowskiej, zatem będzie to lekcja przyjemna także dla oka.
I choć oczywiście wewnętrzne dziecko we mnie żyje i ma się doskonale, chciałabym jednak skoncentrować się na alegorycznej warstwie "Nagle w głębi lasu".  Na wszystkim, co w tej opowieści dostrzeże dorosły, doświadczony człowiek. Bo ja nie zobaczyłam osady, w której nie ma zwierzątek. Ja dostrzegłam Świat, w którym społeczność woli się oszukiwać, żyć w obłudzie i udawać, że nic się nie stało, a zafałszowany obraz rzeczywistości przekazywać młodszym pokoleniom. Bo owszem dzieci w wiosce uczą się, czym był koń. Ale jeśli zapytać, dlaczego konia nie ma, żaden dorosły mu nie odpowie. Zatajanie niewygodnych faktów i przekazywanie zafałszowanej rzeczywistości. Amos Oz ewidentnie piętnuje pisanie historii po swojemu. To po pierwsze.

Po drugie dostrzegłam w mieszkańcach wioski społeczeństwo pełne nietolerancji wobec odmienności. Grupę, w której odmienność budzi lęk, a w konsekwencji agresję, jako najprostszy mechanizm obronny. Tworzy się zaklęty krąg. Piętnuję ja, bo robią to inni, a przecież lepiej nie odstawać od reszty. Poza tym w kupie człowiek czuje się bezpieczniej, a cena, którą przychodzi za to zapłacić, pozornie nie wydaje się być wygórowaną. Pozornie, bo nietolerancja powoduje ogromną krzywdę. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy ofiara nietolerancji zapała w końcu rządzą zemsty i sama zacznie krzywdzić. I tak spirala nienawiści zaczyna się nakręcać. A zaczyna się niewinne.

Wełniaste pogdybania:
Stadność jest bagażem ludzkości z czasów, gdy wiodło się nam na Ziemi ze zmiennym szczęściem. Gdy w pojedynkę ciężko było sprostać mamutowi, tygrysowi szablozębnemu lub srogiej zimie. Przynależność do klanu, plemienia, czy szczepu oznaczała przetrwanie. Inny klan, plemię lub szczep oznaczał często konkurencję w tych trudnych czasach. Z czasem dosłowne przetrwanie zaczęło być drugorzędne (bo życie stało się łatwiejsze), lecz wola przynależności do grupy przetrwała w większości z nas do dzisiaj. Teraz mamy kluby piłkarskie, grupy na fejsie, partie i religie. Nadal stado przynosi profity, ale kiedy pojawia się inny pojawia się też problem. Jak przyjmie go stado? Czy mimo własnego zdania nie łatwiej podporządkować się woli ogółu? Przeważnie ogół i stereotypy biorą górę. A potem, jak w powieści Oza, zaczyna dziać się źle. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Wykluczani latami emigranci, nawet zasymilowani, traktowani byli jako druga kategoria społeczna. Stali się łatwym łupem dla różnego rodzaju demagogów i ekstremistów, którzy omamili ich wizją lepszego życia doczesnego lub wiecznego. Pod sztandarem ideologii lub religii otrzymali nową siłę i środki, by obrócić się przeciwko tym, których zawsze postrzegali jako swoich ciemiężycieli. Tych, którzy zawsze patrzyli na nich jak na złodziei, oszustów i dzikusów. Płacili połowę, zatrudniali na czarno lub w ogóle odmawiali pracy z powodu różnic rasowych, kulturowych lub religijnych. I nie pochwalając krwawych zamachów, które przetaczają się ostatnio po Europie, powiem tylko, że nie jestem zdziwiona. Spirala się nakręciła i teraz zbiera swe okrutne żniwo. W przeciwieństwie do Francuzów, Belgów czy Niemców mamy jeszcze trochę czasu by się nad tym zastanowić. 
Koniec pogdybań.

Symbolika ma to do siebie, że każdy może rozumieć i interpretować treści na swój własny sposób. Poziom zrozumienia wiązać się będzie z poziomem świadomości czytelnika oraz z jego wrażliwością. Jeden w tym utworze zobaczy wszystko, podczas gdy drugi nie dostrzeże nic. I przyszło mi do głowy doskonałe zastosowanie dla tej małej książeczki...

Czarnoksiężnik Oz czaruje - co Ty znajdziesz w głębi ciemnego lasu?

Wełniaste myśli o innych powieściach autora:
Amos Oz Czarna skrzynka
____________________________________________________________
tytuł: Nagle w głębi lasu (Pitom be-omek ha-ja'ar)
autor: Amos Oz
tłumaczenie: Leszek Kwiatkowski
ilustracje: Lucyna Talejko-Kwiatkowska
wydawnictwo: Rebis
data wydania: 2006 r.
ilość stron: 128


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: