Wełniaste Podejście do Literatury

Dorit Rabinyan: Żywopłot

14 września 2016 , , ,


Zacznijmy od faktów. Konflikt izraelsko-arabski rozpoczął się po zakończeniu I wojny światowej. Utworzenie państwa Izrael w 1948 roku zaogniło sytuację w stopniu wcześniej niespotykanym, przez co wzajemna niechęć dwóch sąsiadujących ze sobą narodów zyskała ponure oblicze i raczej nie ma nadziei na jej koniec. Choć kością niezgody jest obszar porównywalny powierzchnią do naszego województwa zachodniopomorskiego, to spór o niego nabrał charakteru globalnego. Styk granic Izraela i Palestyny to tylko jedna z jego wielu aren, ponieważ tak na prawdę w każdym zakątku Świata, w którym zbyt blisko siebie znajdą się przedstawiciele zwaśnionych stron, awantura jest murowana. Nawet jeżeli to tylko stolik w restauracji na innym kontynencie. Walka toczy się na każdej płaszczyźnie, jaka przyszłaby Ci do głowy: militarnej, politycznej, religijnej, społecznej, etnicznej, terytorialnej, kulturowej, obyczajowej, kulinarnej... i wymyślaj sobie dalej, a zawsze trafisz. Big Bang! Pif Paf!

Ich dwoje - Liat i Hilmi. Dwie narodowości - Izraelka i Palestyńczyk. Dwie religie - Judaizm i Islam. Jedno miasto - Nowy Jork. Trzy pierwsze punkty dzielą. Ostatni jednak łączy na tyle mocno, że kobieta i mężczyzna postanawiają oddać się pełnemu pasji związkowi, choć ma on z góry ustaloną datę ważności. Bo to co wydarzy się w Nowym Jorku, musi pozostać jedynie wspomnieniem z tego miasta. Liat wie, że za kilka miesięcy wraca do domu, do Izraela, w którym nikt nie spojrzy przychylnie na jej ukochanego, a ojciec zapewne powiesi ich na najbliższym drzewie. Dla Hilmiego z pozoru nie jest to problem. Większym problemem jest dla niego zachowanie Liat, która każe mu od siebie "odchodzić", gdy chce zadzwonić do bliskich w Izraelu. Kobieta rozumie, że to co jest między nimi tutaj, nie będzie miało szans na ciąg dalszy w ojczyźnie z przyczyn, na które latami pracowali ich dziadowie i ojcowie.

Cała powieść to zapis wspomnień, przemyśleń, emocji i wrażeń głównej bohaterki. Rozdarcie między tym, czego pragnie - trwałości doskonałego związku z Hilmim, a tym co jest dobrze widziane w jej kulturze, w społeczności z której się wywodzi. Bo od dziecka jej przecież wpajano, że związek z Arabem to bieda, to wybite zęby, to stado dzieci i nieszczęście. To bratanie się ze śmiertelnym wrogiem, który mordował najbliższych. To ciemiężca, okupant i fanatyk krwawej religii - to wszystko co najgorsze. Trzeba podkreślić, że nie tylko kobieta ma takie dylematy. Jej wybranka nurtują podobne przemyślenia, choć on nie dopuszcza nawet myśli, że mogliby się rozstać.  Spotkanie pragmatyka i romantyka. A jednak w zasypanym śniegiem Nowym Jorku Liat i Hilmi tworzą sobie swoją własną półroczną bańkę przepełnioną intymnością. Jest im ze sobą dobrze, choć nie są w stanie uniknąć spięć na tle kulturowym. Zwłaszcza, gdy dochodzi do spotkań z innymi ludźmi, ze znajomymi, którzy swoimi poglądami potrafią doprowadzić do łez. Ot, jest miłość, jest pasja, to muszą być emocje.

Wełniaste pogdybania:
Frapuje mnie motywacja tych dwojga. Granica została przekroczona, pozostaje tylko iść dalej w głąb tego co zakazane, by wykorzystać trwającą chwilę najbardziej jak tylko jest to możliwe. Ale choćby najpiękniejszy, ślepy zaułek pozostanie tylko ślepym zaułkiem. Czy naprawdę to jedynie kwestia urwania się ze smyczy utrwalonemu przez pokolenia podziałowi na Arabów i Żydów? A może to zwykła, bezczelna ochota przekonania się, czy zakazany owoc jest bardziej soczysty? On kojarzy mi się z tym pierwszym, ona natomiast z tym drugim. Zwłaszcza, że przecież moment, w którym nastąpi koniec tego szaleństwa jest pewny. Może takie zachowanie wynika z faktu, że dwoje potencjalnych antagonistów z Bliskiego Wschodu wylądowało w zupełnie innym świecie. Tu są wyalienowani, bo inne jest tu tempo życia, inna kultura i mentalność otaczających ich ludzi. W wielkim, wielokulturowym Nowym Jorku nikt nie ma czasu pochylać się nad ich problemami. Kto w takim środowisku nie będzie Ci bliższy niż Twój stary wróg? Idąc dalej tym tropem, pojawia się nadzieja, że istnieją jeszcze takie obszary kontaktów międzyludzkich, do których wojna ma mocno ograniczony dostęp.
Koniec pogdybań.

To trochę takie całowanie się ponad wojenną barykadą, gdy jednocześnie stoi się twardo stopami po jednej z jej stron. Oczywiście romantyczne dusze za nic będą miały przeciwności i będą gorąco kibicować takim parom. Ale w tej powieści doskonale ukazana jest druga strona medalu. Wizja tego, co najpewniej zostaje, gdy się to romantyczne uniesienie skończy. "Żywopłot" to opowieść podejmująca ważny temat przełamywania kulturowych barier i pozostawiania uprzedzeń za sobą. Miejscami wręcz męczy już tą ciągłą, powtarzalną, a przez to  mogącą się w końcu znudzić szarpaniną pomiędzy bohaterami. Dorit Rabinyan napisała żydowsko-arabską wersję szekspirowskiej tragedii miłosnej wszech czasów, czyniąc jednak przeszkodą nie przynależność do rodziny, a do narodu, zaś trucizna dla kochanków została uwarzona z ich uprzedzeń i mentalności.

W Izraelu uznano tę książkę za głos nawołujący do akceptacji mieszanych związków i nawet przez moment zakazano jej rozpowszechniania wśród młodzieży. Prawdę mówiąc, może trochę niepotrzebnie, bo też wielu po przeczytaniu "Żywopłotu" mogłoby się skutecznie do mieszanych małżeństw zniechęcić. W końcu po cholerę aż tak się szarpać, skoro nie ma się wystarczającej odwagi i siły, by ostatecznie wszelkie uprzedzenia odrzucić?






_____________________________________________
tytuł: Żywopłot (Gader chaya)
autor: Dorit Rabinyan
tłumaczenie: Agnieszka Olek
wydawnictwo: Smak Słowa - egzemplarz recenzencki
wydanie: 2016 rok
ilość stron:  246
  Żywopłot [Dorit Rabinyan]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: