Wełniaste Podejście do Literatury

Lee Jung-Myung: Poeta, strażnik i więzień

8 października 2016 , , ,

Lee Jung-Myung: Poeta, strażnik i więzień

Eksperyment myślowy. Weź do rąk cztery książki. Jakiekolwiek. Jedną połóż przed sobą, drugą za sobą, a pozostałe dwie po swojej lewej i prawej stronie. Wiesz, co właśnie zbudowałeś?

Moja codzienna podróż z punktu A do punktu zadupie to codzienny zestaw kilkudziesięciu zmiennych w różnych konfiguracjach, gdzie któraś z nich zawsze musi zlądować zbyt obok mnie. Strefa komfortu pryska niczym mydlana bańka, a ja czuję się jak osaczona. Oczywiście nie jestem, ale tak właśnie się czuję. Być może gdyby wszystkie zmienne stały się jedną stałą, przywykłabym z czasem do tej jednej obcej obecności. A tak? Przychodzą, chuchają, wiercą się, odchodzą. Ale nie wini się pokoju za jego małą powierzchnię, gdy wejdzie do niego ktoś cierpiący na klaustrofobię, wiem. Na szczęście za oknem mam drzewa, dużo, dużo drzew, a do tego jest książka, więc w czasie pojawiania się i znikania kolejnych obcych, mogę po prostu sobie dla nich nie być. Nie rejestrować ich. Wskakuję w portal. I do tego właśnie zmierzam. Moc literatury, którą ja osobiście wykorzystuję w praktyce - mogę sobie dzięki niej trochę nie być... Lubię nie być. A tych różnych mocy jest tyle, ile ludzi ich potrzebujących.

Niebo, wiatr, gwiazdy i poezja. Yun Dong-ju był poetą. Nie mógł pisać w swym ojczystym języku, żył w czasach japońskiej okupacji. Po japońsku musiał się też nazywać, ponieważ prawdziwe imię i nazwisko mu odebrano. Nie zapomniał o nich jednak. Koreańczycy w czasach dwóch wojen, które w pewnym momencie historii równolegle toczyła Japonia - II Wojny chińsko-japońskiej i II Wojny Światowej, uważani byli przez Japończyków za element wywrotowy, za wichrzycieli dążących do buntu przeciwko cesarzowi. Zamykano zatem każdego Koreańczyka, który w jakikolwiek sposób mógł być powiązany z ruchem wyzwoleńczym. Pogwałcanie Aktu utrzymania porządku publicznego, tak to się nazywało i tak właśnie poeta Yun Dong-ju trafił do zakładu karnego, w którym zresztą w 1945 roku zmarł. Ale jego poezja przetrwała i to ona stała się nośnikiem nadziei dla tysięcy. To Yun jest bohaterem powieści "Poeta, strażnik i więzień", choć opowiedziana tam historia to czysta fikcja. Prawdziwa jest tylko poezja.

Widzę w studni jasny księżyc, leniwie sunące chmury,
bezkresne niebo i błękitny wiatr; jest jesień.
Widzę również człowieka, jak wspomnienie.
/fragment wiersza Autoportret/

Słowa obnażają i zmieniają wszystko, by wykreować nową rzeczywistość i nowe osobowości. Zapisane czy też wypowiedziane mają niezwykłą moc przemiany. Dla młodego śledczego Watanabe jeszcze niedawno literatura była całym światem. Już jako mały chłopiec chował przed klientami poszukiwane przez nich książki, byleby tylko nie musieć się z nimi rozstawać. Za sprawą słów - powołanie do służby wojskowej - zapisanych na czerwonym bilecie, wszystko się zmieniło. Niepostrzeżenie skończyło się dzieciństwo. Chłopiec stał się mężczyzną. Miłośnik literatury został powołany do bycia jej katem. Dostając przydział do służby w więzieniu, sam poznał inną przemianę, która dokonała się za sprawą słów zapisanych w wierszach. Prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa innego strażnika więziennego, Sugiyamy, odkrywa prawdę o tym człowieku, który powszechnie miał opinię analfabety i tępego brutala, nieszczędzącego okrucieństw nadzorowanym przez siebie więźniom. Zbierając w całość fragmenty informacji pozyskanych w trakcie przesłuchań Watanabe uświadomił sobie, że sadystycznego Sugiyamę odmieniła poezja jednego z więźniów. Słowa złożone w wiersze sprawiły, że Sugiyama nauczył się czytać i obudził w sobie wrażliwość, o jaką nikt nigdy by go nie podejrzewał. Wiarygodność tej przemiany to osobna kwestia, ale nie mam ochoty się nad tym dziś rozwodzić.


Robiąc kilka kroków wstecz i patrząc na tę powieść z dystansem, myślę, że Lee Jung-Myung popełnił bestseller według amerykańskiego przepisu - napisz powieść, w której zmieścisz wszystko, co jest zajmujące i ujmujące wrażliwych książkoholików: zbrodnię, zdradę, tajemniczego autora-poetę, trudny moment w historii kraju, ekstremalne przemiany wewnętrzne bohaterów, miłość do literatury i muzyki oraz tajemniczą bibliotekę i koszmarne szpitalne eksperymenty (mające zapewne nawiązywać do historii zbrodniczej Jednostki 731). Im więcej wszystkiego, tym lepiej, bo więcej ludzi się zaciekawi, zachwyci, przerazi. Ale czy to jest złe? Ależ nie. To jest ciekawe. Choć darowałabym sobie porównywania tej powieści do innych książek. Przecież nie o to w końcu chodzi.

Nie mam nic oprócz smutku i niczego więcej nie pragnę.
Smutek był i wciąż jest mi wierny.
Dlaczego miałbym go odpychać, skoro
trwał przy mnie
kiedy moja dusza runęła w głębiny serca?
/fragment Modlitwy do umiłowanego smutku/

To nie jest zwykły kryminał. Nie jest to także typowa opowieść o czasach wojennych i ludziach uciskanych przez oprawców. W tej książce najważniejsza jest poezja. Ja nie nie przepadam za poezją, bo często nie potrafię jej zrozumieć. Jednak wystarczy kochać słowa i magię liryzmu, by pokochać tę powieść. Lojalnie uprzedzam, że bez miłości do literatury niezależnie od gatunku, tak książka może zostać odebrana jedynie jako średni, przegadany kryminał. A co gorsza, utracony zostanie najważniejszy przekaz, jaki niesie z sobą "Poeta, strażnik i więzień", że literatura nawet w najbardziej mrocznych czasach potrafi dać człowiekowi wiarę w przetrwanie. Spisane przez kogoś słowa mogą wskazać ścieżkę, która wyprowadzi Cię z mroku, choćby wszyscy ludzie dookoła zawiedli. Pozwalają się oderwać i stworzyć azyl, w którym schronisz się, choćby na chwilę przed otaczającą Cię beznadzieją. Podnoszą na duchu, gdy czytasz o bohaterach, którzy znaleźli się w podobnej lub nawet gorszej sytuacji od Ciebie. A co najważniejsze - wyszli z opresji, lub nie stracili tego, co było dla nich największą wartością.

W literaturze człowiek potrafi znaleźć spokój i ukojenie, radość i zapomnienie, dobro i zło, ale Tobie nie muszę przecież tego tłumaczyć. Też z jakiegoś powodu czytasz, prawda?

___________________________________________
tytuł: Poeta, strażnik i więzień (별을 스치는 바람)
autor: Lee Jung-Myung
tłumaczenie: Jan Kraśko
wydawnictwo: Świat Książki - egzemplarz recenzencki
data wydania: wrzesień 2016
ilość stron: 368


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: