Wełniaste Podejście do Literatury

Michael Swanwick: Córka żelaznego smoka

6 listopada 2016 , , ,

 
My, ludzie, śnimy sny, czynimy magię - robimy dobrze, robimy źle. Smoki nie śnią. One są snami. 
One nie czynią magii - to jest ich substancja, ich istota. One nie działają - one są.
 /Ursula K. Le Guin – Najdalszy brzeg/

Smoki występują w ludzkich opowieściach odkąd tylko człowiek nauczył się bajdurzyć. I tak przywołał istoty fascynujące swą mądrością i mistycyzmem, które jednocześnie budziły grozę za sprawą swej nieokiełznanej siły i dzikości. Mityczny bóg wojny Ares wybrał na strażnika złotego runa smoka, który nigdy nie zasypiał. Ze smokiem walczył Archanioł Michał w Apokalipsie wg św. Jana, a tolkienowscy Valarowie zadrżeli na widok wyłaniającego się z Angbandu Glaurunga i jego skrzydlatej armii. Idąc za ciosem mamy też Fafnira, Smauga, Saphirę, Falkora, naszego rodzimego Villentretenmertha, czyli Borcha Trzy Kawki, a nawet Smoka spod Wawelu. Sir Pratchett uważał, że Smok to metafora całej przeklętej ludzkiej egzystencji. Jakby sam w sobie nie był paskudny, to jeszcze jest wielki, gorący i lata /Straż! Straż!/, a Terry'emu wierzę zawsze, bezkrytycznie i bezgranicznie.

Ja mam swoją własną, długo, długo farmioną Onyxię. Tak. Mam smoka (: W zasadzie całą kolekcję, ale to Ona jest pierwszą wśród równych. Za każdym razem, gdy palnę jakąś głupotę, uśmiecha się ironicznie, mrużąc swe oczy o miodowych źrenicach. A teraz, bardzo Cię proszę, wyobraź sobie swojego smoka. Widzisz go? I jak wygląda? Zastanawiam się, czy choć jeden z wyobrażonych tutaj smoków byłby mechaniczny.


Świat wykreowany przez Swanwicka jest sennym koszmarem, a zamieszkują go wyjątkowe dla niego, nigdzie indziej niespotykane istoty. Tym razem autor stworzył w swej wyobraźni bestie z żelaza. Smoki maszyny, które dzięki alchemii są świadome, niebezpieczne, choć same nie polecą. Komunikują się z wybrańcem zasiadającym za ich sterami. Wykreowane przez autora smoki to mechaniczna armia posłusznych bytów, spośród których jeden, pewnego paskudnego dnia, postanawia zniszczyć otaczający go równie paskudny industrialny świat. Jest w nim moc, która dodatkowo podsyca wiarę w sukces. Nie on jednak gra tu pierwsze skrzypce, bo to wcale nie jest opowieść o smokach, co pewnie stanowić będzie dla niektórych srogi zawód.

Najważniejsza jest tu tytułowa córka żelaznego smoka. Człowiecze dziecko podrzucone do tej ohydnej rzeczywistości. Jane, która nie zna swego prawdziwego imienia, haruje w fabryce smoczych komponentów, pozwala się dręczyć, wykorzystywać psychicznie i fizycznie, doświadczając najgorszych możliwych nieprzyjemności. Taki właśnie jest ten swanwickowski świat - daleki od ideału, wypełniony przemocą, wulgarny i brudny. Sprawia, że w wyobraźni rodzą się postapokaliptyczne tła dla przedstawianych wydarzeń. Gdy ścieżki myśli dziewczynki i smoka się przecinają, w obojgu rodzi się nadzieja, że dzień ucieczki z tego padołu smrodu i nieszczęść jest już bliski.

Do tej chwili sama nie wiedziała,  o co jej chodzi. Teraz jednak, przesuwając dłońmi po schematach pełnych enigmatycznych symboli kondensatorów, potencjometrów, rezystorów i mas, (...) uświadomiła sobie, że urodziła się po to, by któregoś dnia ukraść smoka. /Michael Swanwick - Córka żelaznego smoka/

Niewiele jest zatem tego smoka w książce. Nie ma w niej również klasycznej magii. Jest za to alchemia i ogromna wola przeżycia głównej bohaterki, której dorastanie i rozwój obserwujemy przez całą powieść. "Córka żelaznego smoka" ma mocne akcenty, przy czym wcale nie chodzi mi o brutalność czy erotykę, które bardzo chciałyby szokować, ale im to nie wychodzi. Mówię o tym, co jest dobre. Szczegóły. Doskonałe akcenty. Czarny zegar w fabryce, rozwój i upadek mini cywilizacji przed paszczą smoka (!) oraz Dziesięcina. Moje trzy ulubione. Stanowią doskonałą kontrę dla faktu, że aż do zakończenia powieści właściwie nie wiedziałam, do czego my tu zmierzamy. Wyjaśniono mi to dopiero przy bramie wyjściowej.

Tak czy siak nie da się ukryć, że wspaniale było przebywać w świecie Swanwicka, tak szpetnym i mrocznym, tak dalekim od powszechnie kojarzonych z elfami krain, błąkać się godzinami po nieznanych miastach, spotykać te wszystkie dziwne istoty, przy których klasyczne elfy są zwyczajnie nudne, podziwiać fantazję twórcy na naprawdę wielu płaszczyznach - poszukaj w bibliotece i sam się przekonaj - i kibicować dziewczynie z mechanicznym smokiem. My, posiadacze smoków, musimy się wspierać (;

Gdy człowiek widział już smoka w locie, niech siedzi w domu i z zadowoleniem uprawia swój ogród, albowiem na całym świecie nie znajdzie się większego cudu. /George R.R. Martin – Taniec ze smokami/


ps. O "Smokach Babel" powstanie osobna opowieść.
W swoim czasie.
_____________________________________________________
tytuł: Córka żelaznego smoka (The Iron Dragon's Daughter)
autor: Michael Swanwick
tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
wydawnictwo: MAG
data wydania: 2012 rok

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: