Wełniaste Podejście do Literatury

Viet Thanh Nguyen: Sympatyk

12 listopada 2016 , , ,

Viet Thanh Nguyen - Sympatyk

Każdy kij ma dwa końce. Truizm. Wyobraź sobie teraz kij wbity w muł. Jeden jego koniec widoczny jest dla całego świata i celuje prosto w nieboskłon. Drugi zanurzony jest w błocie, utopiony w mętnej wodzie, nie celuje nigdzie. I co o nim wiesz? Nic nie wiesz. Zakładasz, że tam jest, bo powinien. Co zabawne, może wcale nie być zwykłym końcem. Może się rozwidlać, może mieć małe gałązki, może być zakończony niezwykłym artefaktem. Tyle że ja, milczący obserwator kija, nie mogę tego wiedzieć. Bo jest niedostępny dla moich oczu.

Tak właśnie opisałabym powszechnie znany obraz wojny w Wietnamie - jednostronny. Nie da się ukryć, że cały nasz zachodni świat zna temat odmalowywany przez Amerykanów, w im odpowiadających barwach i w stuprocentowo amerykańskim stylu w literaturze, ale przede wszystkim w filmach. Kultowych tytułów jest wiele, oczywiście Pluton był, jest i będzie moim ulubieńcem. Nawet macho mają na nim ściśnięte gardła, gdy najrówniejszy z równych facetów, sierżant Elias K. Grodin, pruty przez kule Wietkongu, oddaje ducha wśród delikatnych dźwięków Adagio for Strings Samuela Barbera...♥ Jednakże, oglądając ten film i jemu podobne, tylko naiwniak sądziłby, że tego rodzaju kino ukazuje prawdę. Bo zgrzyty, mój drogi, zaczynają się już w momencie próby udzielania odpowiedzi na pytanie: dlaczego i w jakim charakterze Amerykanie wyruszyli do Wietnamu? Ale to raczej temat na wdzięczną dyskusję poza Wełniastym.

Główny bohater powieści - komunistyczny agent, szpieg północy pośród ludności z południa, wykształcony w Ameryce - spowiada się ze wszystkiego, co zrobił. Jest rozdarty pomiędzy krajami i  pomiędzy ludźmi. Nawet jego własne pochodzenie dzieli go na dwie części. Całe jego życie to takie pół na pół, zawsze dwa w jednym. Jest wszystkim i niczym zarazem. Kim chce być i kim być musi. Smutne to takie. Z jednej strony nie waha się zdradzać tych, którzy mu ufają, z drugiej jest niezwykle oddany tym, którym ufa sam. Przyjaciołom. Strasznie to dziwne, jak na kogoś, kto wie, że zdrada czai się wszędzie. Ja mam problem z zaufaniem nawet własnemu kotu. Ale zostawmy to.

Wbrew moim początkowym przypuszczeniom, Nguyenowi nie chodzi wcale o wyciąganie kija z błota i wymachiwanie jego ubłoconym końcem Światu przed nosem. Nie ma tu żadnego ja ci powiem, jak było naprawdę! Pozostaje powściągliwy w ocenie. Jest za to niby z boku, niby w tle niezwykły obraz losów południowowietnamskich emigrantów, którzy muszą rozpocząć zupełnie nowe i zupełnie inne życie w Ameryce. Porzucić rodziny, domy, a nawet wysokie stanowiska i rezydencje. Ludzie ci trafiają do obcego kraju, ciesząc się, oczywiście, że przetrwali, że komuniści już ich nie dosięgną. Tylko że po chwili radości i oddechu ulgi następuje świadomość rzeczywistości. Tego co tu i teraz. Bo przecież tam pozostał ich kraj i ich jedyny w swoim rodzaju świat. I co dalej mamy robić? Gorzkie otrzeźwienie. Przejmujące tło, na które warto zwrócić uwagę.

Tak. Słysząc wagnerowski Cwał Walkirii, widzę nadlatujące stadem Huey'e z Czasu apokalipsy. Nic nie poradzę. Jest w Sympatyku fajna rzecz: kpiarski ukłon w stronę amerykańskiego kreowania wojny wietnamskiej w popkulturze, a w konsekwencji tego, jak jest ona sprzedawana w naszym kręgu kulturowym. Moment gdy dwulicowy bohater zostaje konsultantem podczas kręcenia jednego z amerykańskich filmów o wojnie wietnamskiej. Naprawdę smaczek. Dzięki tej powieści bohatersko ginący sierżanci USMC mogą już nie być tacy, jak kiedyś, choć oczywiście sierżant Elias zawsze będzie dla mnie ♥ .

Myślę teraz, patrząc w przeszłość, że my nie walczyliśmy z wrogiem; 
walczyliśmy sami z sobą, a wróg był w nas samych...
/Charlie Sheen jako Chris Taylor w Plutonie/



___________________________________________________
tytuł: Sympatyk (The sympathizer)
autor:  Viet Thanh Nguyen
tłumaczenie: Radosław Madejski
wydawnictwo: Akurat - egzemplarz recenzencki
data wydania: październik 2016 r.
ilość stron: 480
Sympatyk [Viet Thanh Nguyen]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: