Wełniaste Podejście do Literatury

Szczepan Twardoch: Drach

10 grudnia 2016 , , ,

Szczepan Twardoch - Drach

Fatalizm /Słownik Języka Polskiego PWN/:
1. wiara w przeznaczenie;
2. nieuchronność procesów i zdarzeń, zwłaszcza niepomyślnych;
3. zły i nieunikniony los.


Drach widzi wszystko, Drach wie wszystko, Drach wszystko odczuwa. Te stopy czuje, które po nim chodzą, te kilofy, które w jego wnętrzności się wbijają, tego młodego koziołka, którego właśnie postrzelono również. Czuje jak ten upada. Drach jest duszą ziemi i wszystko wokół jest Drachem. I te dwie rodziny, Mognor i Gemander, i te sto lat życia z ich kolejnych pokoleń. I wszystko inne. Drach śledzi bacznie losy ludzkie, wie, kiedy coś skończy się tragedią, nie ostrzega, obserwuje tylko, czekając, aż kolejne ludzkie nieistnienie w nim spocznie. Obojętność. I tak rok za rokiem, wiek za wiekiem. Drach nie ma większego znaczenia, bo nic nie ma większego znaczenia, a jednocześnie znaczenie ma wszystko. Poszarpany przez ruchome tożsamości i granice Śląsk. Poszarpana w czasie fabuła. Bo coś się dzieje w tym samym czasie, tylko nieco wcześniej. To ciekawe. Takie nakładające się na siebie obrazki, na których szukałam punktów wspólnych.

Kolejne pokolenia brną w kierunku czasów nam współczesnych, pazurami nie raz trzymając się życia, choć los uparcie ciągnie ich w dół. Drach nie pomoże. Chłodno będzie obserwował. Zupełnie jak historię, która płynie, jak obie wojny, jak ludzkie cierpienia i wzajemne wybijanie. To tak bardzo pozbawiona szczęścia opowieść, jak pozbawiony współczucia jest Drach. Bo za nic ma on przemiany polityczno-gospodarczo-społeczne. Węgiel będzie węgiel. Niezmiennie. Tak jak niezmiennie ludzie będą umierać, choćby szamotali się najmocniej, jak tylko potrafią. Pożyją - krócej, dłużej, owszem. Ale w końcu i tak... I robi mi się nieprzyjemnie, i przez moment, ułamek sekundy, dostrzegam czarną dziurę w szczęściu codzienności, a w niej tę wszechobecną przemijalność, entropię. Wizja znika, ja jestem. Co mi zatem pozostaje? Jeszcze ciągle Żyć.

Wszyscy teraz o Królu, wiem. Ale na Wełniastym lepiej odnajduje się powściągliwy Drach. Właśnie dlatego. Miejscami bywa przejmujący w tej swojej powściągliwości. Taki bijący po twarzy realizmem ludzkiej marności, a jednocześnie muskający odrealnieniem dziwnego narratora. Nie ma w nim niepotrzebności ani rozwlekłości. Przemija, jak życie opisanych w nim członków śląskich rodów Mognorów i Gemanderów. Taki jest ten twardochowy Drach. Jest w nim tylko to, co konieczne, by ukazać, no właśnie - co? Niedawno Małgosia zwana Ekrudą, rzuciła mi wyzwanie: miałam opowiedzieć o tej powieści w pięciu słowach. I nim w ogóle zdążyłam na to zareagować, doskonale zareagowała Fibula. W punkt. Pozostaje mi teraz tylko za nią powtórzyć: vanitas vanitatum et omnia vanitas, moi drodzy Państwo.

Kurtyna.


_________________________________________
tytuł: Drach
autor: Szczepan Twardoch
wydawnictwo: Literackie
data wydania: grudzień 2014
ilość stron: 400


_________________________________________

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: