Wełniaste Podejście do Literatury

Patrick Ness, Siobhan Dowd: Siedem minut po północy

28 stycznia 2017 , ,

Siedem minut po północy, A monster calls

Czego się boisz? Ale tak naprawdę - co Cię przeraża? Czego nie wymyślisz, zawsze będzie to swego rodzaju zmiana. Każda okoliczność, która zakłóca wypracowany schemat, obrazek do którego przywykłeś, utrwalony porządek. Każde zdarzenie, którego skutkom nie jesteś w stanie sprostać, a o którym wiesz, że jest nieuniknione lub prawdopodobne. Od zmian w Twoim życiu nie uciekniesz, ale ich nieuchronność daje Ci czas na przygotowanie. Chcę przez to napisać, że z większością lęków człowiek jest w stanie się uporać. Tym prostszym, powiedzmy - wyzwaniom, zwyczajnie stawisz czoła, w końcu masz tam jakieś tak zwane doświadczenie życiowe lub sprawdzonych przyjaciół. A te większe strachy? Choć często poprzedzasz rozwiązanie stosownym okresem tkwienia w beznadziei i marazmie, następnie wewnętrznym lamencie, gdzie jak mantra powtarzasz sobie: a co jeśli...  Wreszcie, gdy przestaniesz już klepać mantry i tkwić w miejscu, to da się. Wszystko da się przeżyć. No, rzecz jasna poza własnym zgonem.

Jednak o tych najpoważniejszych lękach wolisz nie myśleć, próbujesz ignorować ich istnienie. Szczególnie, gdy wiążą się ze stratą kogoś lub czegoś. To wyjątkowy rodzaj przerażenia. Pojawia się niespodziewanie, zawsze nieproszony. Ten typ nie znika ot tak sobie, nie chowa się pod szafę. Za to owija swoje macki wokół Ciebie, powoli je zaciskając. I nie zadziała tu zabawa w zamykam oczy i tego nie ma. Ciężko od niego uciec. Nie pomaga ignorowanie. Dlatego oswajając obawy mniejsze i większe, szykujesz sobie oręż, który pozwoli Ci stanąć do walki z lękiem największym. Tym, na który tak naprawdę nikt nigdy nie jest gotowy.

Myślę, że to dlatego Conor nie bał się tak bardzo cisowego monstrum, które go odwiedziło w nocy. Bo w jego trzynastoletnim życiu każdego dnia przerażało go coś o wiele gorszego. Trzynastolatek, który w osamotnieniu zmaga się z postępującą chorobą matki. Nękany w szkole, odizolowany, zamknięty w sobie. Nikt go nie słyszy. Nikt nie pojmuje, co w chłopcu narasta. Wydaje się, że tylko potwór rozumie, przez co chłopiec przechodzi. Potwór nie jest miły. Jest szorstki wobec dziecka. Jednak by otworzyć oczy i zrozumieć, Conor musi pogodzić się z tym, co nieuniknione. Dla własnego dobra, dla spokoju, dla równowagi. Tak trzeba. Potwór opowiada chłopcu trzy historie, które ukazują dwoistość natury człowieka, łatwość w wydawaniu błędnego osądu oraz cienką granicę pomiędzy dobrem i złem. Przypowieści, których sens Conor nie do końca pojmuje. Są jak sny. I wszystkie te sny chłopiec w pewien sposób przeżywa na jawie.

Zmylił mnie zwiastun filmu, zmylił opis z tylnej części okładki. Nastawiłam, się na baśń dla takich nieco starszych dzieci. Tymczasem książka Siedem minut po północy uderza czytelnika mieszaniną szaro-czarnych emocji: smutku, strachu, melancholii, choć jednocześnie, jako opowieść sama w sobie jest prosta, delikatna, cicha. Jest mądra. Conor szuka w sobie siły, by umieć pogodzić się ze zmianami. I przejmująca. Do ostatniego zdania. Do tych siedmiu minut po północy.

Na stratę nagłą nigdy nie jesteśmy gotowi. Szok, pustka, niesprawiedliwość. Niedokończone rozmowy, niezałatwione sprawy, nierealizowane marzenia, które już nigdy się nie spełnią. Rozpoczyna się długa i trudna droga, aby się pogodzić z tym co się stało. Na stratę odsuniętą w czasie czujemy się zbyt słabi, bo kto ma tyle siły by świadomie na nią wyczekiwać. Jednak to, co wydaje się udręką, może okazać się szansą na pokonanie strachu przed stratą. Zyskujemy czas, by się pożegnać, nadrobić parę błędów przeszłości, przestać myśleć o sobie, a pomyśleć o tym, kogo w końcu stracimy, by mógł odejść spokojnie. Jedni boją się nagłości, drudzy wyczekiwania, ale wszystkich łączy konieczność pogodzenia się ze stratą, która nastąpiła. Dlaczego tak ciężko się z nią pogodzić? Bo pogodzenie się z czymś, często błędnie odbieramy, jako wywieszenie białej flagi. Ale strata stracie nie równa i czasem zwycięzcami są właśnie Ci, którzy naleźli siłę i odwagę powiedzieć sobie: co się stało, to się nie odstanie.



Za książkę do recenzji dziękuję:


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: