Wełniaste Podejście do Literatury

Neil Gaiman: Gwiezdny pył

5 lutego 2017 , ,

Neil Gaiman - Gwiezdny pył / Nail Gaiman - Stardust
 
Dawniej baśnie nie były dla dzieci. Owszem, dzieci ich słuchały, ale to dorośli byli adresatami ich przesłania. U braci Grimm lała się krew, u Andersena dzieci zamarzały na ulicach. Te historie w końcu jednak znudziły się dorosłym. Z czasem odebrano im surowy nastój i posmak śmierci. Ubrano je we wstążki, koronki, zaopatrzono w happyly ever after i sprzedano dzieciom na dobranoc jako miłe opowieści pełne magii i morałów. Neil Gaiman w jednym ze swoich felietonów opowiadał, jak poszukiwał na półkach księgarń baśni w starym stylu, jednak nic takiego nie mógł znaleźć. Dlatego postanowił napisać ją sam. Tak właśnie powstał Gwiezdny pył - baśń przeznaczona dla dorosłego czytelnika.

Był sobie kiedyś młody człowiek, który chciał spełnić Pragnienie swego Serca. 

 Och, któż by nie chciał ich spełniać? I Ty, i ja. Wszyscy. Tyle że tego nie robimy z uwagi na gorset ograniczeń, w który sami starannie codziennie się wciskamy. Bo coś należy robić tak, a czegoś robić nie wypada. Bo skoro już powiedziało się A, nie można teraz przejść na cyfry. Bo nie mamy czasu, jak mamy już czas, to nie starcza nam sił. I tak, wbici w te sztywności, zamykamy się w wiosce zwanej Murem. A może trzeba być jak ten młody człowiek? Zakraść się przez dziurę w Murze - to liczący sobie około sześciu stóp szerokości otwór nieco na północ od wioski - i wyruszyć do magicznej krainy, by spełniać Pragnienia swego Serca.

Takim odważnym, młodym człowiekiem był na przykład Tristran Thorn. Jeden z niewielu śmiałków, którzy postanowili przejść do krainy po drugiej stronie muru. W pewnym sensie miał szczęście, bo z powziętego postanowienia nie mógł się wycofać. Obiecał dziewczynie, którą szaleńczo kochał, że przyniesie dla niej gwiazdę, która chwilę wcześniej na ich oczach przecięła nieboskłon i spadła za Murem i murem. I tak słowo się rzekło. Uskrzydlony urokiem chwili i pokrzepiony siłą swych uczuć do ukochanej nasz romantyk wyruszył w nieznane. Nie wiedział, że będzie to kraina pełna magii, w której przyjdzie mu przeżyć rzeczy niezwykłe. Samo odnalezienie gwiazdy, która wbrew powszechnym wyobrażeniom o gwiazdach, okazała się mieć dwie nogi, dwie piersi i w ogóle być przepiękną istotą, to dopiero początek przygód Tristrana za Murem i murem. Bo gwiazda nie spadła z nieba przypadkiem. Nie. Ona została strącona.

Jazda na jednorożcu – to informacja dla ludzi, którzy mają możliwość jej zakosztować – miała w sobie coś niezwykłego, różniącego ją od wszelakich innych przeżyć: coś podniecającego, oszałamiającego i cudownego. 

Czytanie takich opowieści - magicznych, acz pozbawionych dziecięcej naiwności, to prawdziwa przyjemność. Bo to baśń, zatem wszelkie cechy gatunku są tu zachowane. Magiczna kraina, demoniczne karły, jednorożce, trzy wiedźmy. Oczywiście poczucie humoru Gaimana dodaje jej wyjątkowości. Bo jest też męski mężczyzna ze skłonnościami do koronek oraz nie sposób się nie uśmiechnąć, gdy człowiek przypomni sobie zasady sukcesji tronu Cytadeli Burz. Swoją drogą wylot z okna to chyba moja ulubiona scena z wersji filmowej tej opowieści. Ale... Pod tym bajkowym prześcieradłem czają się czysto ludzkie zachowania. Doskonale rozpoznawalne, doskonale znane.

Tristran podczas swej wyprawy... ciągle mam odruch pisania słowa quest. Zatem - Tristran podczas swej wyprawy nie zdaje sobie sprawy, że: a) zaślepiony obranym celem, patrzy, ale nie dostrzega tego, co przez cały czas ma pod nosem i b) każdy stawiany przez niego krok zbliża go do poznania prawdy na temat swego pochodzenia. Klasyka, prawda? Od razu przypomina mi się pewien żongler Valentine. Gwiezdny pył to takie pudełko pełne klasycznych zagrań. Model. Wzór. Do  Sèvres z nią!

No dobrze, może to ostatnie to przesada. Zmierzam jednak do tego, że czytając tego rodzaju opowieści, jestem wdzięczna autorowi. Mam takie poczucie, że ktoś o mnie dba.  Że autor traktuje mnie poważnie i pisze coś, co pozwala oderwać się od siermiężnej codzienności i przenieść się do krainy wyobraźni. Nie traktuje mnie przy tym jak dziecko, nie wciska mi kitu, sprzedając jakąś infantylną opowiastkę. Neil Gaiman daje mi baśń dla dorosłego czytelnika, jaką sam chciałby przeczytać. I ja mu za tę baśń dziękuję.

Ludzie powiadają często, że równie łatwo jest przeoczyć coś wielkiego i oczywistego, jak zapomnieć o nieważnym drobiazgu, i że owe wielkie przeoczenia często mogą stać się przyczyną problemów.
/Neil Gaiman - Gwiezdny pył/

Wełniaste opowieści o innych powieściach autora:


Tekst powstał przy współpracy z księgarnią internetową Gandalf.com.pl

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: