Wełniaste Podejście do Literatury

Richard Flanagan: Pragnienie

19 marca 2017 , ,

Richard Flanagan - Pragnienie (Wanting)

Spoglądasz przez okno, nie mówisz nic, ja sobie siedzę z boku i Ci się przyglądam. Chcesz, wydaje Ci się, że potrzebujesz, pożądasz, ulegasz pokusie. Dobrze jest mieć pragnienia, ale co to właściwie znaczy, że pragniesz? Czegoś lub kogoś - nie ważne. Chodzi mi raczej o to wewnętrzne wiercące poczucie, że coś jest Ci niezbędne, choć wcale nie jest. Mnie interesuje Twoja potrzeba obcowania z przedmiotem/podmiotem pragnienia, możliwość powiedzenia sobie w głowie: chcę na tyle stanowczo, że zaczynasz mylić pragnienie z potrzebą. Pożądasz. I co z tym robisz?

Pytam, bo głównym tematem tej powieści są ludzkie namiętności zawieszone w różnych płaszczyznach czasowych (choć w ramach XIX wieku) i umieszczone na odległych od siebie punktach współrzędnych geograficznych. Wiąże je krótkie spotkanie Lady Franklin oraz Charlesa Dickensa, dzięki któremu możesz śledzić losy dwóch niezależnych od siebie historii. Dwa różne sznurki związane ze sobą końcami tworzą linię rozciągającą się między Ziemią Van Diemena a smutną, brudną Anglią. To linia ludzkich marzeń, a może tylko ludzkiego chciejstwa. Na każdym jej krańcu pragnienia zderzają się realiami społecznoobyczajowymi jakie wtedy panowały. Rzuconą w egzotyczny kąt Świata Lady Franklin ogarnia nieodparta potrzeba obdarzenia matczynym uczuciem małego dzikuska. Ale jednocześnie nie chce wypaść z roli oświeconej damy z wyższych sfer. Ucywilizowanie prymitywnego tubylca z pewnością jeszcze bardziej utrwaliłoby ten wspaniały wizerunek jej osoby. Macierzyństwo przestaje być celem. Staje się zaledwie narzędziem realizowania własnych ambicji. Tysiące mil na zachód, w sercu imperium brytyjskiego Charles Dickens mąż i ojciec licznej rodziny usycha z każdym dniem pozbawiony prawdziwej, romantycznej miłości. Łaknie haju, który może ogarnąć tylko dwoje namiętnych kochanków, ale to oznacza poddanie się własnej żądzy. Przecież to zachowanie typowe dla niższych gatunków, a nie dla człowieka światłego, za jakiego się uważa.  Wewnętrzna presja jest jednak coraz większa.

Główni bohaterowie Flanagana mają typową dla naszego gatunku cechę. Przyrodzone nam dążenie do własnego szczęścia. To oczywiste, że ich pragnienia są diametralnie odmienne, bo różni ich pozycja społeczna i tryb życia, jaki prowadzą. Nie zaskakuje też fakt, że pożądają tego, czego im wewnętrznie brak. Swoją receptę na szczęście widzą więc w uzupełnieniu tego braku. Wszystko wydaje się zatem proste. Jednak takim nie jest. W naturalnej drodze do szczęścia pojawia się nieoczekiwany towarzysz - Egoizm. I tak pragnienia zaczynają zbierać nieoczekiwane żniwo.  "Od samego początku kierowały nami nienaukowe pragnienia" - przyznaje pewnego razu sir John Franklin. Dickens zaś konstatuje, że nie potrafi już dyscyplinować swego niesfornego serca. On, "człowiek, który przez całe życie wierzył, że pożądaniu ulega tylko dzikus"*. W ten sposób nasi bohaterowie zdają się tłumaczyć smutne skutki swoich postępków.

Postać postaci nie równa, tak jak historia historii. Zafascynowała mnie opowieść o Dickensie, o jego wewnętrznych demonach, pasji do literatury, pasji do teatru, pasji do kobiety i potrzebie ponownego rozbudzenia wewnętrznego żaru życia, który zatracił. Jest emocjonalna, jest piękna. Wątek Lady Franklin na tasmańskiej ziemi to nawiązanie do niechlubnej historii potwornych czynów Białego Pana, który postawił sobie za misję ucywilizowanie Dzikich. Osobiście muszę przyznać, że Lady mnie wymęczyła. Mogłabym zażartować, że akurat w tym przypadku narratorski talent Flanagana obrócił się nieco przeciw niemu.  Stworzył on postać kobiety, tak zmanierowanej, tak oderwanej od rzeczywistości i tak nieprzejednanej w swoim zadufaniu, że nie mogli z nią wytrzymać inni ludzie, a we mnie pojawiło się coś na kształt alergii do niej.

Wracając do głównego rozważania. Co zrobić z pragnieniem na tyle silnym, że będąc pod jego wpływem, wypuszczasz je na żer, pozwalając mu żyć jego własnym wyimaginowanym życiem? Oscar Wilde napisał, że "Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej"**. Prawda, możesz rzucić się ku spełnieniu. Realizować, nie oglądając się na boki i osiągnąć cel. Przecież tryb dokonany nie męczy już niepewnością przypuszczalności. Ryzykujesz rozczarowaniem. Możesz również przeanalizować wszystko, wziąć pod uwagę koszt, czas, groźbę niepowodzenia i dojść do wniosku, że lepiej niech jest, jak jest. Nudno, ale przynajmniej spokojnie. Zwłaszcza, gdy spokój Cię uszczęśliwia.

Czy któraś z tych dróg jest lepsza? Nie wiem. Ale żyjemy tylko raz, prawda? Potępisz Franklinów, ale jednocześnie będziesz kibicować Dickensowi. A czym oni się od siebie różnią? To jest niezwykle ciekawe. Wszystko zależy od okoliczności, od tego, jak jest i jak chcesz, by było, ale przede wszystkim od siły Twojego pragnienia, o którym, czytając ten tekst, być może przez cały czas sobie myślałeś (;
                                                                                                                                                     Uściski,


*   cytat: Richard Flanagan - "Pragnienie", tłum. Maciej Świerkocki, 2017, str. 183, 240 (wyd. Literackie)
** cytat: Oscar Wilde - "Portret Doriana Graya", tłum. Maria Feldmanowa (wyd. Zielona Sowa)

Poznaj wełniaste opowieści o innych książkach autora:
Richard Flanagan - Klaśnięcie jednej dłoni
Richard Flanagan - Ścieżki północy 

Za książkę do recenzji dziękuję:
Pragnienie [Richard Flanagan]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE 

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: