Wełniaste Podejście do Literatury

James Rebanks: Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior

24 kwietnia 2017 , ,

James Rebanks - Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior

Żyjemy w hałasie szumu informacyjnego i kakofonii ludzkich rozmów. Pędzimy przez życie w ciągłym stresie pośród ostępów betonowych dżungli, czując na plecach oddech goniących nas terminów. Odpieramy wściekle atakujące nas maile i telefony, a wciąż pozostaje jeszcze tyle do zrobienia. Chwila wytchnienia? Nie. Znowu telefon, znowu mail i kolejna sprawa do załatwienia. Już ten krótki akapit sprawił, że poczułam wewnętrzną potrzebę ucieczki. Zabawne (:


I. Najpierw ja.

Mały dom z okiennicami pośrodku zielonego niczego. Słoneczniki pod oknami i kilka owiec w zagrodzie. Tak to sobie zawsze wyobrażałam. Tak wygląda mój azyl, który zbudowałam sobie w wyobraźni i do którego lubię uciekać, gdy dookoła mnie robi się zbyt - zbyt tłoczno, zbyt głośno, zbyt szybko. Wystarczy tylko, że zamknę oczy. I cisza. Sądziłam, że Życie pasterza będzie powieścią o człowieku, który zrobił krok w tę stronę. Wizję z wyobraźni wcielił w życie. Zamienił betonową dżunglę na spokój pośród zieleni traw i wełniastych pobekiwań. Tak sugerował mi opis: "powrócił z wielkiego miasta na wieś, by pracować na farmie (...) jego wybór stał się inspiracją dla milionów zabieganych, uzależnionych od smartfonów..." itd. A tymczasem to coś zupełnie innego. 

II. Potem on.
 
James Rebanks urodził się w wielopokoleniowej pasterskiej rodzinie i wypas owiec ma po prostu we krwi. Mimo studiów w Oxfordzie, które w zasadzie można nazwać ekscentrycznym epizodem w jego życiorysie, prowadzenie rodzinnego gospodarstwa jest najważniejszą rzeczą w życiu, a ten północno-zachodni kawałek Anglii nazwany Krainą Jezior jest pępkiem jego Świata. W swojej książce opowiada o tym, jak wygląda rok z życia pasterza. Jak hoduje się owce, jak tresuje psy, w jakich wystawach bierze się udział, jak przebiega handel owcami. Jak kocą się owce i jak chorują owce. Ile przy owcach trzeba się narobić.

Wykorzystuje to, by opowiedzieć o swym dziadku i ojcu, o innych farmerach, którzy poświęcili się dla życia na gospodarstwie. Ciężka praca i nieustanne problemy finansowe sprawiają, że większość ludzi powiedziałaby dosyć. W Krainie Jezior wielopokoleniowe rodziny farmerskie nie biorą tego pod uwagę. Każdy trudny dzień, każda konieczność zmagania się z przeciwnościami przyrody wzmacnia ich więzi z ziemią. Jest ich domem, ich miłością. Są z nią ściśle związani, a poczucie przynależności do społeczności, która żyje w ten sam sposób, wzmacnia ich oraz ich pasję dla tego, czym się zajmują.

III. Na koniec my.

Wracam do domu po całym zgiełku dnia, siadam w fotelu, włączam God is an Astronaut i czytam sobie o zielonych łąkach i górskich krajobrazach Krainy Jezior oraz hodowli owiec. Powinno być idealnie. Bycie książkOwcą nie oznacza jednak, że bezkrytycznie przyjmuje się wszystko, co z owcami związane. Ta opowieść to pochwała prostego życia i ciężkiej pracy. Są jednak miejsca, w których równie ciężką pracą jak hodowla owiec, jest lektura jej opisu. Wiem jaki jest tego cel. Miastowi ludzie mają zrozumieć, jak jest ciężko i ile tego jest. Ale częste umieszczanie takich sekwencji opisowych, nawet tych drobnych czynności, może nie osiągnąć zamierzonego efektu. W mieszczuchu, którego cechuje pośpiech, może pojawić się pokusa, aby je - niczym owieczki przez kamienne płotki - przeskakiwać. Niestety widzę tu takie ryzyko. Równowagą dla nich są opowieści o życiu farmera poprzez anegdoty z historii rodziny, z historii całej farmerskiej społeczności, które na powrót angażują sto procent uwagi czytelnika.

Rebanks swą napisaną bardzo prostymi słowami opowieścią wyjaśnia przeciętnemu mieszczuchowi jak ciężka i jednocześnie jak ważna jest praca farmera oraz jak wyjątkowe może być poczucie wspólnoty i przywiązania do miejsca. Jego misją wydaje się sprawienie, by ludzie tacy jak my, korporacyjno-biurkowo-miastowi, traktujący pasterza i jego stado jako miły folklorystyczny obrazek na trasie weekendowej wycieczki, zrozumieli i docenili wysiłek ludzi pracujących na na wsiach i nie traktowali ich z góry. Rozumiem. I podziwiam.


                                                                                                                                                     Uściski,
Jeżeli korzystacie z Twittera, możecie sobie śledzić farmę Jamesa Rebanksa:
@herdyshehephrd1


Za książkę do recenzji dziękuję:




Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: