Wełniaste Podejście do Literatury

Caradog Prichard: Jedna księżycowa noc

17 maja 2017 , ,


Historie cudzego dzieciństwa często sprawiają, że odbywam mentalny powrót do przeszłości. Do czasów wdrapywania się na drzewa, ucieczek przed starszym panem eŁ z marchewkami z szaberku w garści, zabaw w chowanego na obszarze calutkiej babcinej wsi, zupy z liści i błota, bomby z proszku do pieczenia podkradanego z kuchennej szuflady, gdy dorośli nie patrzyli, spacerów rzecznym wałem, łapania żab i rozmów z księżycem. I z jednej strony te wspomnienia wywołują przyjemne wewnętrzne ciepło. Jednocześnie w tym samym miejscu rodzi się pewien niewypowiedziany żal, że podobnych uczuć beztroski już nigdy nie doświadczę.


Początek XX wieku, niewielkie Miasteczko Bethesda w północnej Walii, gdzie wszyscy wszystkich znają i wspólnie klepią starą biedę. Życie płynie tu jednostajnym rytmem, z jednej strony wyznaczanym przez pastora, modlitwy i kościół, a z drugiej przez kamieniołomy - źródło utrzymania mieszkańców. Ale to zaledwie tło obrazu wspaniałego chłopięcego świata.

Bezimienny główny bohater oprowadza mnie po swojej małej prowincjonalnej krainie. Nie zna wielkich miast, jeszcze nigdy nie widział morza, po ukończeniu szkoły chciałby pracować w kamieniołomie, zostać pastorem albo marynarzem, bo tutejsi chłopcy nie znają innych sposobów na dorosłość. Przedstawia miejscowych, którzy zamiast nazwisk mają specyficzne przydomki, jak Will Sztywny Kołnierzyk, Tata Małego Willa Syna Policjanta, czy Mały Owen Węglarz. Fascynuje go Księżyc. Wieczorami przygląda się jego pięknemu, srebrnemu obliczu, a przed zaśnięciem modli się, by kolejny dzień był równie dobry, jak ten poprzedni. Jest grzeczny, choć jak typowy chłopiec - on i jego przyjaciele są ciekawi świata. A mali chłopcy eksperymentują, rzucając nieraz wyzwania losowi i wszechstronnie testując jego łaskawość zarazem. Bo jakże inaczej określić na przykład próbę powieszenia się, by zobaczyć, co czuje wisielec?

Urocza, a przy tym poruszająca i smutna powieść, która potrafi wywołać nie tylko współczucie i tęsknotę za tym co minione, ale przede wszystkim skłonić do pytania, kiedy tak naprawdę byłeś szczęśliwy w życiu? Ta refleksja jest o tyle niezwykła, że właściwie przychodzi do głowy po lekturze historii opowiadającej o zmierzchu tego co beztroskie i szczęśliwe. Czytelnik poznaje piękny chłopięcy świat, w chwili, gdy ten zaczyna się rozpadać. Kolejno znikają z niego przyjaciele chłopca, a w jego otoczeniu rozwija się cichutko szaleństwo ukochanej osoby, z którym przychodzi mu się mierzyć. Jednak dajemy się spokojnie prowadzić narracji małego bohatera, który patrząc na świat ufnymi oczami dziecka, nie wie, że znalazł się w momencie życiowego przejścia w zupełnie nową rzeczywistość. Bo gdy dziecko i dorosły patrzą w jednym kierunku, często widzą te same rzeczy, lecz z odmiennej perspektywy. Tym samym to, co bezimiennemu bohaterowi wydaje się zwykłe, dla mnie jest zwiastunem nadchodzących zmian. To, jak mały tłumaczy sobie otaczającą go rzeczywistość, mnie wprowadza w dorosłe zdumienie. A na wszystko to z góry spogląda milczące oblicze księżyca, świadka wszelkich nocnych słów i zdarzeń.

Zatem, pamiętasz kiedy naprawdę byłeś szczęśliwy? Jaki był smak, dotyk albo temperatura tego szczęścia? To jasne, że dla każdego z nas będzie to inna chwila i inne skojarzenie, ale wszyscy wracamy do tych miejsc w przeszłości z tęsknotą. Niewykluczone, że w 1961 roku Caradoga Pricharda dopadły tego rodzaju emocje i za pośrednictwem małego bezimiennego bohatera wrócił do własnych wspomnień z dzieciństwa, pisząc tym samym jedną z najważniejszych walijskich powieści. Historię o tym, że niezależnie od tego, skąd przyszło utracone szczęście, najpiękniejsze i najbardziej pamiętane mogą być jego ostatnie chwile. I zrobił to niezwykle inteligentnie i wzruszająco. Być może dlatego, że w Jednej księżycowej nocy  fikcja opiera się na prawdzie, a bezimienny bohater może mieć więcej z autora, niż moglibyśmy sądzić.

 



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: