Wełniaste Podejście do Literatury

Ece Temelkuran: Odgłosy rosnących bananów

7 czerwca 2017 , , ,


"Kiedy człowiek czuje się bardzo samotny, w jego wnętrzu rodzi się drugi, taki jak on. 
Po to, żeby mógł mu powiedzieć: Nie bój się."
Ece Temelkuran


Na przedmieściach Bejrutu w budynku przy wzniesieniu tuż obok szpitala Jetawi przemykają w oknach sylwetki ludzi. Obcych sobie ludzi, których łączy wspólne miejsce zamieszkania oraz krzyżujące się czasami ścieżki codzienności. Firany w oknach delikatnie poruszane wiatrem przesłaniają indywidualne lęki, wewnętrzne pragnienia i tajemnice mieszkańców tego bloku. A na wszystko to swój cień kładzie drzewo, z gałęzi którego zwisają bochenki chleba. Zapukamy do każdych drzwi w tym domu, by poznać jego mieszkańców i bohaterów tej powieści, a potem przejdziemy się z nimi po Bejrucie.

Bejrut jest gorący. Spoglądasz na niego przez powietrze falujące od upału. Lecz to nie jedyny powód. To miasto to także kulturowy wrzący tygiel. Spotkasz tu Arabów, Palestyńczyków, Asyryjczyków, Ormian, Kurdów. Doświadczony wojną domową Bejrut jest ich domem, w którym układają swoje życie od nowa. Mieszkają tu razem, uśmiechają się do siebie, lecz są czujni i nie ufają sobie. Zbyt wiele razy podczas trwania konfliktu poszczególne nacje i ugrupowania łączyły siły, by później zdradzić sojusznika. Wygląda na to, że mimo upływu czasu i mimo prób zapomnienia o przeszłości, pewne instynkty pozostaną w tych ludziach już na zawsze, bo tego, co rozbiła wojna, nie da się już posklejać idealnie.

"Bejrut jest marzeniem o byciu lepszym. Ułudą, że na planecie pyłu powstanie nowy Paryż. Mrzonką, że wreszcie nas będą traktować jak ludzi. Że nasze życie w końcu będzie normalne". [s.229]

Powiedz mi, byłeś tu ze mną, gdy trzy lata temu opowiadałam o Jalo Iljasa Churi? Trzy lata... jak to dawno temu. W każdym razie - to przepiękna powieść, którą z Odgłosami rosnących bananów łączy temat wojny domowej w Libanie. Churi urodził się w Bejrucie, o konflikcie pisał wprost, czerpiąc z własnych doświadczeń. Wplatając w fabułę sporo informacji, uczył mnie o tamtych wydarzeniach i rozbudził potrzebę dowiedzenia się więcej, dzięki czemu rozumiałam wtedy i mogę zrozumieć teraz. Ece Temelkuran jest turecką dziennikarką. Powieść o Bejrucie to efekt jej podróży po Bliskim Wschodzie, w którą wyruszyła, pracując jako reporterka. Nie pisze bezpośrednio o samej wojnie. Koncentruje się na jej konsekwencjach i tym, w jaki sposób wpłynęła ona na życie zwykłych ludzi.

Mężczyźni i kobiety, starsi i młodsi z budynku przy wzniesieniu tuż obok szpitala Jetawi. Wszyscy razem są jak kolorowe kamyki w pudełku, z których  autorka układa mozaikę przedstawiającą człowieka poszukującego własnej tożsamości. I w tym wszystkim wojna zdaje się być czasem zaprzeszłym. Na co dzień już raczej nieużywanym, jednak wciąż żywym w myślach Libańczyków, w ich wypowiedziach, w strzępkach wspomnień, czy pięknym liście ojca do córki. List ten jest zresztą czymś wyjątkowym na tle pozostałych historii. Warto poświęcić chwilę i zaznajomić się z tematem konfliktu, nim przystąpi się do czytania Odgłosów... Dla listu warto i w sumie dla Bejrutu warto.


Często w powieści pojawia się słowo Yani. Yani to w języku arabskim takie wtrącenie, słówko pomocnicze. Coś jak nasze chcę przez to powiedzieć, to znaczy, czy zadawane na koniec co drugiego zdania irytujące pytanie: rozumiesz?. Wtrącenie, które w każdym języku świata, bez względu na to jakimi literami zapisane, wyrażać będzie zawsze to samo. Brak poczucia pewności słuchacza, a może również i brak pewności, co do własnych słów.

"Przekleństwo Bliskiego Wschodu polegało na tym, że ludzie z zewnątrz nie pojmowali jego sytuacji, zaś ci, którzy się tu znaleźli, nie mogli uwierzyć, że istnieje coś ważniejszego niż jego problemy". [s. 217]

cytaty: Ece Temelkuran - "Odgłosy rosnących bananów", tłum. Anna Mizrahi, Książkowe Klimaty, Wrocław 2016.




Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: