Wełniaste Podejście do Literatury

Alistair MacLeod: Utracony dar słonej krwi

6 lipca 2017 , , ,


"Jak kroki stawiane pod wodą - myślę. Nie pozostaje żaden ślad".
Alistair MacLeod

Nowa Szkocja, fragment świata kurczowo trzymający rączką wschodni brzeg Kanady, którego plecy nieustannie obmywane są przez wody chłodnego, gotowego połknąć każdego, kto nie zachowa rozwagi, Atlantyku. Miejsce, które kojarzy mi się z wiatrem, zapachem soli we wdychanym powietrzu i z ogromną samotnością. Nie wiem dlaczego, bo nigdy tam nie byłam. A jednak, gdy patrzę na ten punkt na mapie, takie odnoszę wrażenie.


Siedem opowiadań Alistaira MacLeoda o mieszkańcach małych osad tam położonych, zdaje się potwierdzać moje odczucia. To świat niby bliski naszej współczesności, zbiór wydano w latach siedemdziesiątych, a jednak wydaje się być tak odległym od naszej codzienności. To ludzie tacy jak my, a jednak kompletnie inni. To opowieści o prostocie życia, a jednocześnie trudzie i znoju składającym się na tę jego prostotę. I o upartym trzymaniu się utartych przez czas zwyczajów i ścieżek. Urok życia trudny do zrozumienia dla obcego, miastowego, dla kogoś, kto nie jest jednym z nich. Taka prawda. 

To opowieści o udrękach górniczych miasteczek, "gdzie praca i życie były w najlepszym razie niepewne pośród straszliwych pewników nędzy i bólu"*, w których kopalnie - legalne i nie, wyglądające dla MacLeoda niczym czarne strupy pomiędzy zielenią traw i błękitem nieba, kolejno są zamykane, a górnicy tracą swój jedyny dochód i grunt pod nogami. Ciężki los dla rodziny posiadającej siódemkę dzieci. To opowieści o rybakach, którzy z narażeniem życia wypływają w morze, by utrzymać najbliższych, bo taka jest rodzinna tradycja, bo nic innego nie znają. A paszcza Atlantyku zdaje się tylko na nich czekać. Wątpliwości zagłuszają w dostępny dla siebie sposób: ktoś w książkach, co jest źle odbierane, ktoś w alkoholu. A jeszcze ktoś inny, bardzo mały, ale rozumiejący czym jest żal, odprawia taniec z ostrzem pośród upierzonego drobiu.

Przede wszystkim jednak są to historie ludzi, więzi rodzinnych. Wielopokoleniowe, rodzinne tradycje i więzy krwi konfrontują się z młodością szybko dorastających dzieci, które u progu dorosłości, stają przed koniecznością dokonania trudnego wyboru. Zostać, czy wyruszyć tam, gdzie być może czeka ich inne życie. Życie odmienne od tego, które wiodą ich rodzice. Jawiące się jako lepsze, bo łatwiejsze, ciekawsze, bo w wielkim i tętniącym życiem mieście lub po prostu inne. Tylko czy można zapomnieć o tym, że pochodzi się właśnie stamtąd? I tak w pewnym sensie koło się zamyka, a konfrontacja pozostaje nie w pełni rozstrzygnięta. Bo czytając te opowiadania, nie wiadomo do końca, który wybór jest lepszy.

Nasze życie, bez względu na to, jakie jest, jest tylko chwilą. Bywa że trudną, ale jednak warto cenić to, co się ma. Bo więcej przecież nam dane nie będzie.  "Nieważne, że niektóre rzeczy są trudne. Nikt nie mówił, że życie ma być łatwe. Życie trzeba przeżyć"**. MacLeod pisze bardzo prostym, a jednocześnie doprawdy pięknym językiem. Za jego pomocą oddaje ludzkie obawy, wątpliwości, siłę charakteru, skrywane tęsknoty, ale też piękno surowej przyrody Nowej Szkocji. Snute przez autora historie przesycone są nutami smutku i nostalgii. I w tej prostocie zaszyty jest ogromny ładunek emocji. To wszystko razem sprawia, że przez opowiadania Alistaira MacLeoda po prostu się płynie.

Tak proste, a tak ładne i przejmujące. Warto znać nazwisko MacLeod. Piękna proza.
 

 I mam taką cichą nadzieję, że gdy stanę na brzegu morza czytelniczych oczekiwań, Wiatr od Morza przywieje mi również kiedyś na przykład No Great Mischief. Pięknie by było.

Alistair MacLeod: Utracony dar słonej krwi (The Lost Salt Gift of Blood), tłum. Michał Alenowicz, Wiatr od Morza, Gdańsk 2017

* Złoty dar szarości [w:] Alistair MacLeod: Utracony dar słonej krwi, s. 144
** Droga do Rankin's Point [w:] Alistair MacLeod: Utracony dar słonej krwi, s. 234


A tu takie moje małe skojarzenie jako bonus. Kołatało mi się po głowie w czasie lektury.



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: