Wełniaste Podejście do Literatury

Jorge Carrión: Księgarnie

15 lipca 2017 , ,


Dawno, dawno temu na placach miast i targowiskach ludzie zbierali się wokół jednego człowieka - gawędziarza. Choć miejsca i czasy zmieniały mu nazwę - bard, bajarz, kozer itd. - jego rola pozostawała niezmienna. Ludzie płacili mu za to, by opowiedział im historię, a on opowiadał. Potem zabierali jego opowieść ze sobą w pamięci i w sercu do domu, by wieczorem opowiedzieć ją dziecku, żonie, a może odtworzyć w myślach sobie samemu raz jeszcze. Bo przecież jest zawsze dostępna na półce umysłu, można do niej wracać, póki czas nie zacznie jej zacierać. I wiesz kim dla mnie są ci wszyscy opowiadacze, bajarze, bardowie, gawędziarze, którzy wiele wieków temu uczyli ludzi fantazji? Najstarszymi księgarniami świata. 

Jorge Carrión Gálvez​, urodzony w Hiszpanii miłośnik literatury, jej krytyk, a także pisarz, dziennikarz, wykładowca. No i oczywiście podróżnik, który zabrał mnie w podróż dookoła świata i poprzez czas. Najpierw jednak sprawdza mnie i moje oddanie książkom. Rozmawiamy o Mendlu od książek Zweiga, Pamiętliwym Funesie Borgesa czy Papierowym świecie Pirandella (zapisz sobie i  przeczytaj). Kiedy nabrał pewności, że jestem właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, dostałam do ręki specjalny paszport, paszport międzynarodowego szlaku księgarń. I wyruszyliśmy.

Każda księgarnia to streszczenie świata - mówi do mnie Carrión. Ja go słucham z uwagą, choć nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że w tej naszej podróży równie ważne co księgarnie, są same książki oraz ludzie, którzy nie jeden raz oddali im swoje serca i umysły. Poznaję historie najstarszych księgarń świata, historie zebranych w nich księgozbiorów i ludzi, dzięki którym owe księgozbiory przetrwały. Odwiedzamy księgarnie, będące niegdyś kulturalnymi sercami miast, przyciągającymi znamienitych artystów, poetów i zwykłych miłośników literatury. Spotykam w nich znanych mi pisarzy i odkrywam ich silne i niesamowite związki z tymi miejscami.

Odwiedzamy te uchodzące za najstarsze, choć niepotrafiące tego udokumentować. Zapytałam o Polskę. I owszem, "na grząskim terenie  braku wiarygodnych dokumentów znajduje się krakowska księgarnia Matras - nadal nazywana przez ludzi starej daty Gebethnerem i Wolffem - której mityczne początki sięgają XVII wieku (kiedy handlarz ksiąg Franz Jacob Mertzenich otworzył w tym samym miejscu książnicę), a istnieje od roku 1872, będąc siedzibą znanego na przełomie wieków salonu literackiego i świadkiem ważnych wydarzeń już w naszych czasach jako element Miasta Literatury UNESCO".

Księgarnie to jej bywalcy - opowiada mi Carrión. A ja dowiaduję się rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Jak choćby książkowa historia pewnego ubogiego studenta, niejakiego Iosifa Dżugaszwili, który niemało musiał się nakombinować, by w księgarni przepisać sobie trochę literatury, na którą nie było go stać. Swoje doświadczenia z tego okresu wykorzystał później, gdy już jako Józef Stalin, zajmował się między innymi rozwijaniem systemu cenzorskiego dla "dobra" podległego mu kraju. Najwybitniejszą i po dziś dzień przyjmowaną interpretację Pani Bovary Flauberta, stworzył w 1857 roku Ernest Pinard, prokurator oskarżający przed sądem autora o naruszenie tą powieścią moralności i obrazę dobrych obyczajów. Choć ostatecznie Pinard przegrał swoją krucjatę, to bez wątpienia dał się w poznać jako doskonały krytyk literacki. Zabawne, prawda?  Z kolei po napisaniu Mein kampf Adolf H. w rubryce zawód w różnych formularzach bezczelnie wpisywał sobie: pisarz. I to już akurat nie jest zabawne. Tak wiele opowieści w tej jednej opowieści, w tej jednej podróży.

Setki księgarń, wieki czasu, różne kontynenty. Piętnaście esejów. Przed lekturą zastanawiałam się, co właściwie ciekawego można napisać o księgarniach. A tu proszę. Fascynująca, napisana bez akademickiego zadęcia rozpraw naukowych podróż intelektualna pod przewodnictwem człowieka, który potrafi wyczuć magię miejsca i wydobyć z niego niezwykłe opowieści. W książce znajdują się czarno-białe fotografie robione przez autora, jednak bardzo często wspomagałam się Internetem, by zobaczyć je wszystkie w kolorze, aby być tam jeszcze bardziej.

To oczy, które czytają, dłonie, które piszą, przewracają strony, trzymają tomy, synapsy nerwowe, nogi prowadzące do księgarń i bibliotek - napisał dla mnie Carrión, a ja sobie to jego zdanie zatrzymałam. Dawniej księgarnie przeżywały swoich założycieli. Trwały przez pokolenia, przechodząc przez ręce kolejnych właścicieli. Piękniały, zyskiwały na znaczeniu. Przyjmowały czytelników jak wyczekiwanych gości, dzieląc się z nimi tym co najlepsze. W czasach zawieruch dziejowych i wojen ukrywały się lub przechodziły do konspiracji, jak wszyscy Ci, którzy nie godzili się na narzucony reżim, bywały symbolami rodzącej się kontrkultury. Dziś te najstarsze, które jeszcze się ostały, gromadzą dziesiątki tysięcy woluminów. Przez niektóre z nich przemierza się niczym przez Labirynt Zapomnianych Książek. Niektórych dawno już nie ma.

Współcześnie pojęcie księgarni mocno się zdewaluowało. Księgarnia to placówka zbytu książek i dobrze jeżeli tylko tylko książek. W dobie księgarni internetowych i korporacyjnych sieciówek przepełnionych nowościami z jednej sztancy i kolorową tandetą, trudno znaleźć we własnym mieście księgarnię, do której nie wchodzi się jedynie jak do książkowego fastfoodu. Takie miejsce, w którym po przekroczeniu progu czuje się radość, ale i pewien rodzaj szacunku, jaki wywołują w człowieku uświęcone lub antyczne miejsca. Wchodzisz i doświadczasz życzliwości, bo ton temu miejscu nadaje dobrotliwe bóstwo literatury i historii spisanych i wydanych dla Ciebie. Gdzie jeżeli zapytam o Błyskawice sierpniowe, których poszukuję od lat, to właściciel spoglądających na mnie oczu będzie wiedział, o co mi chodzi, czego tak naprawdę szukam. I jeżeli akurat na półce ich nie ma, to pomoże mi je zdobyć, bo przecież księgarz to nie tylko opychacz towaru, który aktualnie jest na składzie. Prawdziwy księgarz to Twój przewodnik, pomocnik, poszukiwacz i zdobywca. Osoba, której zależy, żebym ja wróciła właśnie do niej i po więcej. Choć to naiwne, to jednak takie miejsce mi się marzy, księgarnia jak dawniej, bo takie miejsce to skarb...

Cytaty: Jorge Carrión - "Księgarnie", tłum. Adam Elbanowski, wyd. Noir Sur Blanc, Warszawa 2017 (s.54, 60)


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: