Wełniaste Podejście do Literatury

Diego Vargas Gaete: Chrząszcze na wyginięciu

27 sierpnia 2017 ,

diego Vargas Gaete - Chrząszcze na wyginięciu

Powieść w strzępach, zbudowana z małych kawałków. Taki patchwork, jednak niezwykle czytelny i łatwy w odbiorze. Płynny. Niby nic, a tak wiele sobą niesie. Ewidentnie Diego Vargas Gaete wie, jak powinno się pisać, by nie było zwyczajnie. Pokazuje nam Chile - kraj, w którym ludzie lubią odwracać wzrok. Dostrzegamy też jądro ciemności skryte w piwnicy Niemieckiej Szkoły w Temuco, choć nigdy do niej nie wchodzimy. Giną chrząszcze na ziemi, a wszyscy spoglądają w niebo. Tak.

Vargas Gaete opowiada o rzeczach uniwersalnych dla całego naszego gatunku. O przemilczaniu i zakłamaniu, które dla zła są nawozem idealnym. Jednak nie robi tego wprost, zdaje sobie sprawę, że stawiając kawę na ławę, nie znajdzie zbyt wielu amatorów jej wyjątkowo gorzkiego smaku. Wiadomo przecież, że najlepsze usprawiedliwienia wystawiamy sami sobie. Autor doskonale wie, że jest o wiele lepszy sposób na osiągnięcie postawionego sobie celu - wzbudzenie refleksji w czytelniku, aby ten otworzył się na problem i na jego tle zweryfikował swoją własną postawę.

Tworzy zatem dwa wiszące obok siebie kolaże.
Jeden dotyczący Silvany Kunz, księżniczki, dziewczynki z bogatego domu, którą razi prąd w samoobsługowej pralni, co rozpoczyna jej podróż przez wspomnienia. Na kablu urządzenia siedzi chrząszcz. Drugi dotyczy Julia Mellada, adwokata i wykładowcy akademickiego, który właśnie zmierzył sobie członek i planuje podróż do USA, by żyć u boku swej Panienki ze strony internetowej. Za jego sprawą przed czytelnikiem otwiera się historia jego ojca. Silvana jest wnuczką dyrektora szkoły w Temuco i córką członka zarządu szkoły. Jednego z ośmiu, tak jak osiem było kłódek na drzwiach szkolnej piwnicy. Julio jest synem woźnego, który strzegł dostępu do tych drzwi. Autor wypełnia oba kolaże strzępami historii różnych ludzi, którzy tę dwójkę otaczali. Przybierają one postać wspomnień z dzieciństwa, sennych majaków, e-maili, wizji przyszłości, czy fragmentów pewnej książki. I tak z osobna niewiele znaczące opowieści o różnych ludzkich przypadkach układają się w dzieje kilku pokoleń. W konsekwencji ich osobliwe losy stanowią przyczynek dla naszego rachunku sumienia i gorzkiej refleksji.

Dlaczego ludzie tak lubią spoglądać przez palce na otaczający ich świat? Widzieć to, co chcemy, nie widzieć tego, co brzydkie, niewygodne? Przyczyny takiej postawy mogą być różne: od czystego biznesu i zysków, poprzez obojętność i poczucie niemocy, aż po zwykły strach. Nie ma to jednak znaczenia. Przymykając oczy na zło, które dzieje się w naszym otoczeniu, duże czy małe - nie ważne, petryfikujemy jego skutki. Bo zło niezduszone w zarodku, to klasyczny przykład kuli śniegowej. Jak w przypadku tej szkoły i jej piwnicy. Zło zniknęło dopiero, gdy stało się niewygodne, piwnicę ukryła woda, a pamiątka po niej zamknięta została w metalowym pudełku po ciasteczkach. Giną chrząszcze na ziemi, a wszyscy spoglądają w niebo.

Diego Vargas Gaete. Chilijczyk, rocznik 1975. Człowiek, który przyszłość swego kraju zamyka w pudełku po butach. Nazwisko warte zapamiętania.





Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: