Wełniaste Podejście do Literatury

Jakub Małecki: Rdza

23 września 2017 ,

Jakub Małecki - Rdza

Las. Las to cisza i pokój. To miejsce, w którym mi bezpieczniej niż w mieście. Wczesnojesienny las to wołania ptaków, szum wiatru w koronach drzew, delikatny szelest pierwszych, opadłych liści pod kaloszami i przebijający już pomiędzy dojrzałą zielenią kolor rdzy. Doskonały świat poprzecinany nierównymi ścieżkami, które zapraszają na spacer w głąb kojącej toni kolorów i dźwięków. I Wyszymory, które zawsze mi w tych leśnych przechadzkach towarzyszą. Mój las pachnie mchem, grzybami, zamieniającymi się w ściółkę liśćmi, nagrzaną słońcem żywicą. Pachnie bezludziem. Miałam szczęście. Bo na przykład taki las Tośki Stawnej długo pachniał mdło; ni to słodko, ni kwaśno - spalonymi Żydami. A wszelkie leśne duchy z niego pouciekały.


Teraz. Mały chłopiec przywiązuje się nocą do kaloryfera, a zabawki i komiksy chowa do pralki. Nocą przychodzi do jego pokoju Bozia, a Bozia jest zła. Bozia zabiera róże rzeczy. Na przykład małemu chłopcu zabrała już rodziców.  Wtedy. Mała dziewczyna biegnie po puchowych kołdrach rzuconych na łóżko, podczas gdy z nieba spadają bomby. Jeszcze nieświadoma, że niebawem zapragnie tańca z Niewidzialnym Mężczyzną, a pragnienie to będzie jej przekleństwem i szczęściem zarazem. Jednak na razie musi opuścić rodzinny dom i tułać się po kraju, w którym wojna ustanowiła nowe porządki. Ale wróci, bo w jej wsi wcale nie chcieli mieszkać Niemcy. Mówili, że nocami słyszą krzyki ludzi spalonych w stodole.

Teraz i Wtedy to Wnuk i Babcia w jednym domu.  
A Rdza Małeckiego to dwie przeplatające się opowieści o czasach dzieciństwa, dorastania, dojrzewania i dorosłości tej dwójki; dwóch czasach straty, smutku i samotności.


"Dziesiątego czerwca, w poniedziałek, niedługo po dwunastej, przyszło dwóch panów  w mundurach, jeden bardzo przystojny. Mama zaczęła stawiać na stole co miała, a miała chleb, masło, smalec, kluski, kaszankę. Kiedy panowie zjedli, ten przystojny wstał, uśmiechnął się pięknie, uderzył mamę pięścią w usta i szeleszczącą polszczyzną kazał nam wszystkim wypierdalać".

Proza Jakuba Małeckiego przemawia do mnie z kilku powodów. Jednym z nich jest umiejętność budowania kontrastów silnie oddziałujących na wrażliwość czytelnika. Autor używa do tego prostych środków, lecz jednocześnie najbardziej sugestywnych, zestawiając ze sobą niewinne dzieciństwo i nieubłaganą śmierć, początek i koniec życia. Portretuje ludzi szczęśliwych ze stojącą tuż za nimi tragedią w tle. Widzę, człowieka tuż przed mającym się zaraz rozegrać dramatem. Widzę obraz ludzi, których odzyskane szczęście ma na sobie ponurą skazę dramatu. Jak odbudowywanie życia w miejscu przesiąkniętym swędem spalonych ludzkich ciał. Oto Dwie perspektywy wielu obrazów składających się na jedną emocjonalną Rdzę.  

Realizm życia opowiadany z nierealistycznym zacięciem. W małeckiej Rdzy nie ma hałasu i przesytu emocji. Opowiadana jest jakby szeptem, przy użyciu jak najmniejszej ilości słów, tak po małeckiemu znaczy się. Nie sposób jednoznacznie powiedzieć, o czym ona jest. Bo nie ma tu konkretu, jest rozproszenie indywidualnych nici smutnych ludzkich żywotów, które w sobie tylko znany wzór splata Bozia. Nie ma tu jednolitości. Nie ma jednego czasu. Są za to stonowane i kameralne opowieści o ludziach. Opowieści o kilku samotnych wyspach noszących różne imiona, które wspólnie składają się na archipelag Chojny.

Porusza w dojrzały i wymagający sposób, ponieważ nie oferuje zestawu emocji gotowych do wyjęcia z "pudełka". Emocje rodzą się dopiero w czytelniku, są jego domeną, a Rdza jedynie inteligentnie kreuje idealne ku temu warunki. Bazuje na i umiejętnie wykorzystuje wszystkie elementy i chwyty, którymi Polska – ze mną włącznie! – zachwyciła się, gdy przeczytała Dygot. Działa prawo inżyniera Mamonia. Nie wnosząc nic nowego, nic również nie traci na swojej wartości. Ale nie jest to odcinanie kuponów, ani popadanie w schemat. To po prostu styl Małeckiego, u źródeł którego leży jego talent i wysoki poziom literacki.

Nie zardzewiałam więc, bo ciągle jeszcze dygoczę.


Portal do wełniastej opowieści o Dygocie jest tutaj: Klik!



Jakub Małecki - Rdza
wyd. Sine Qua Non, Kraków 2017 


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: