Wełniaste Podejście do Literatury

Javier Marías: Serce tak białe

16 września 2017 , ,

Javier Marías - Serce tak białe (Corazón tan blanco)

Poznaliśmy się na warsztatach z krytyki przekładu, na które trafiłam trochę przez przypadek. On już tam był. Czekał. Nie wiedziałam kim jest. Był tylko treścią, po której wodziłam oczami. Był tylko zapisanymi słowami. Po pierwszym zdaniu wiedziałam, że pochodzi z kraju hiszpańskojęzycznego. Nie mogło być innej możliwości. Nawet o to zapytałam. I wtedy mi go przedstawiono - Javier Marías i Serce tak białe. Warsztaty minęły, trochę książek się przez nie przewinęło, ale ja chciałam mieć tylko tę jedną.


„Nie chciałem wiedzieć, ale dowiedziałem się, że jedna z dziewczynek, kiedy już nie była dziewczynką i niedawno wróciła z podróży poślubnej, udała się do łazienki, stanęła przed lustrem, rozpięła bluzkę, zdjęła stanik, odszukała serce i przyłożyła do piersi lufę pistoletu należącego do jej ojca, który z częścią rodziny i z trójką gości siedział w jadalni”. [s. 9]

Narratorem w powieści jest wybitny tłumacz, wyjątkowy obserwator ludzkich zachowań i interpretator wypowiadanych słów, który właśnie się ożenił. Jest przepełniony rozterkami związanymi z tym faktem. Wszak teraz obok jego poduszki leży czyjaś poduszka. Już nie odprowadza do domu, teraz wchodzą do domu razem. Szuka w głębi siebie odpowiedzi na pytanie, czy potrafi dostosować się do tych zmian i czy decyzja, którą wspólnie podjęli, była aby na pewno tą słuszną, a kobieta, którą wybrał, tą jedyną. Jego obawy tworzą bramę, przez którą wdziera się lawina przemyśleń, analizowanie relacji damsko-męskich i ich różnych oblicz, idei związków, komunikacji międzyludzkiej, tego co wypowiadane oraz tego, co kryje się za niedomówieniem, tak często stosowanym w kontaktach z innymi. Zgłębia również ludzkie reakcje na podszepty innych, krytykę jak i usprawiedliwianie zachowań cudzych oraz własnych. Przygląda się swym znajomym i nieznajomym. Słucha ich i obserwuje. Czasem - jak w doskonałej wręcz opowieści o spotkaniu dwóch ważnych osobistości, polityków areny międzynarodowej, gdy pełnił rolę ich tłumacza - ingeruje w relacje innych i sprawdza, na ile człowiek może się posunąć w takiej ingerencji. Zatraca się w szczegółach zarówno rzeczy ważnych, jak i błahostek, by wreszcie poznać prawdę odkrywa prawdę o wszystkich żonach swego ojca.

Powieść rozpoczyna się informacją o samobójstwie. Jego powodów nie poznamy do samego końca - jak przystało na powieść z tajemnicą.  W międzyczasie bowiem oglądamy sceny, a miejscami wręcz obrazki, pojedyncze zatrzymane w czasie kadry, które Javier Marías opisuje bardzo plastycznie, niezwykle drobiazgowo, jak gdyby pochylał się nad zdjęciem i opisywał je słuchaczom. W przeciwieństwie jednak do typowych powieści z tajemnicą, powieść rozpisana została przez Maríasa w taki sposób, że finał, odpowiedź na rodzące się w pierwszym rozdziale pytanie "dlaczego", ma dla czytelnika drugo- a nawet i trzeciorzędne znaczenie.

Serce tak białe jest napisane przepięknym językiem, inteligentnym i wyszukanym. Zapis strumienia ludzkich myśli. Cały ten proces, który w normalnych okolicznościach zamknięty jest w ramach naszego umysłu, u Maríasa ląduje na papierze. Słowotok-myślotok dla jednego widza. Mamy tu więc kilometrowe zdania, ciężkie od możliwości, od rozważań nad alternatywami, przeróżnych wspomnień, tego co było, tego co się nie zdarzyło, ciągu skojarzeń, nagłych olśnień, mnogości wahań, i tonaży emocji. Dygresje, wtrącenia, zmiany. I wszystko to jest niezwykle gęste, przepełnione treścią i przy tym wytrawne. Nie męczy, a uzależnia, bo chce się się (ja chciałam!) tego jeszcze i jeszcze. Z tego powodu wyrazy uznania należą się także tłumaczowi powieści Carlosowi Marrodánowi Casasowi za naprawdę piękne tłumaczenie, ponieważ przez te kilometrowe zdania po prostu się płynie.

Ludzki mózg nigdy nie milknie. Nawet gdy śpimy, ten gada sam do siebie, a my otrzymujemy zapis w postaci snów. Nieustannie analizuje, określa, opowiada, snuje domysły, nawet jeżeli go nie słuchasz. Jest jak w ciągu. I taka właśnie jest powieść Maríasa. Nielekka, gęsta, długa, dygresyjna, warstwowa, melodyjna, uzależniająca, przepiękna.


Javier Marías nie należy do autorów, których nazwisko w naszym kraju jest rozpoznawane mimo braku styczności z ich twórczością. A tymczasem to tak bardzo literatura piękna, że aby oddać jej sprawiedliwość, należałoby to budujące kategorię słowo piękna wystopniować do formy najwyższej. Moje zauroczenie od pierwszego zdania, a miłość od pierwszego rozdziału.

MAKBET

    Skąd ten odgłos?
    Cóż się to ze mną stało, kiedy lada
    Szmer, lada szelest przejmuje mię dreszczem?
    Co to za ręce? Ha! wzrok mi pożera
    Ich widok. Mógłżeby cały ocean
    Te krwawe ślady spłukać z mojej ręki?
    Nie, nigdy! raczej by ta moja ręka
    Zdołała wszystkich mórz wody zrumienić
    I ich zieloność w purpurę zamienić.
  
 /Lady Makbet wraca./

LADY MAKBET

    Ręce mam twoim podobne, lecz wstyd by
    Spalił mi lica, gdybym miała serce
    Białe jak twoje.
  
William Shakespeare: Makbet, akt II scena 2, tłum. Józef Paszkowski




Javier Marías: Serce tak białe (Corazón tan blanco)
tłumaczenie: Carlos Marrodán Casas
wydawnictwo: Sonia Draga, Katowice 2012


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: