Carlos Fuentes: Wszystkie szczęśliwe rodziny

7 lutego 2018 , , ,


Czym Twoim zdaniem jest rodzina? Nie musisz mi odpowiadać, pomyśl o tym tylko. To w końcu Twoje spostrzeżenia wywodzące się z doświadczeń - dobrych czy niedobrych. Próbowałeś kiedyś spojrzeć na swoją rodzinę z dystansu? Ja próbowałam. W ten sposób można wyłączyć pierwszoplanowego siebie, pozbyć się filtra naszej perspektywy, wyjść poza kadr i przyglądać się zdjęciu, na którym w nieświadomym zamrożeniu trwają członkowie rodziny. Każde z nich to osobne istnienie, osobna historia życia, osobne pragnienia i marzenia. W takiej chwili człowiek może się też zastanowić, co go tak naprawdę, poza współdzielonym DNA, z każdym z tych ludzi łączy. Z socjologicznego punktu widzenia rodzina to mała grupa społeczna, na której istnieniu opiera się całe wielkie społeczeństwo. I wyobraziłam sobie. Wyobraziłam to społeczeństwo zbudowane z małych grup społecznych złożonych z samotnych i nierozumianych przez swoich najbliższych jednostek. Bo podobno szczęśliwe rodziny bywają, a nieszczęśliwe są.

"Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne,
każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób"*.

Piętnaście meksykańskich rodzin. W różnych konfiguracjach, z odmiennymi problemami zwykłej codzienności i niezwykłej natury. Różne matki, różni ojcowie, bardzo, ale to bardzo różne dzieci. Uległość kontra waleczność, despotyzm kontra miłość, wierność kontra rozwiązłość, piękno kontra brzydota. Wszyscy oni składają się na rodziny rozbite, rodziny podzielone politycznie, rodziny patologiczne, rodziny zamożne, rodziny biedne i wreszcie rodziny szczęśliwe, które jednak słowo szczęście mają tylko w nazwie... Bo nie ma szczęścia, gdy ojciec wbrew twej woli kształci cię na księdza. Nie ma szczęścia, gdy musisz zabić własne dziecko, gdyż stanęło po drugiej stronie barykady. Nie ma szczęścia, gdy przez dziesięć lat od śmierci ojca nadal jesteś mu ślepo posłuszny, wyrzekając się tym samym własnego życia. Nie ma szczęścia, gdy piszesz list do kogoś, kto ci je odebrał. To ostatnie, opowieść "Mater dolorosa", podobało mi się szczególnie.


"Wszyscy wywodzimy się od kogoś innego. Wszyscy pochodzimy skądinąd"**.

Wszystko to ma jeden cel nadrzędny. Specyficzny wielogłos - wszystkie te niezależne opowieści o rodzinach składają się na jedną powieść o społeczeństwie. Z tej nietypowej perspektywy, w sposób naturalny poznajemy również Meksyk czasów Fuentesa - jako kraj, jako kulturę, a nawet kuchnię - i jego dziedzictwo minionych pokoleń zapisane w podtrzymywanych, drobnych tradycjach Meksykanów. Przede wszystkim jednak przychodzi nam zmierzyć się z przemyśleniami autora na temat tej mrocznej strony jego ojczyzny. I gdzieś z przeszłości spoziera wspomnienie meksykańskiej rewolucji, czasów monopartyjnych, które naznaczone były przemocą. Meksyk przebył drogę od autorytaryzmu do demokracji, dlatego gdzieś w teraźniejszości tkwi współczesna meksykańska demokracja, która jednak odwraca oczy. Dlatego pomiędzy rozdziałami poświęconymi rodzinom tajemniczy chór wyśpiewuje historie dzieci ulicy i sierot, biedy i głodu, patologii i prostytucji, przemocy i morderstw, la ley de fugas***, korupcji, strachu i wszystkiego tego, co zdaniem Fuentesa zatruwało krew płynącą w żyłach organizmu zwanego Meksykiem.

Carlos Fuentes Macías, jeden z najwybitniejszych meksykańskich prozaików, często typowany był do literackiej nagrody Nobla, którą otrzyma, jeżeli zaczną ją przyznawać pośmiertnie. Wszystkie szczęśliwe rodziny nie są jego opus magnum, ale doskonale ukazują, z jaką lekkością Fuentes bawił się stylami, formą, każde opowiadanie jest bowiem napisane inaczej, niż poprzedzające je. Mogą zatem stanowić doskonały wstęp do rozpoczęcia literackiej podróży przez niesamowitą twórczość tego autora (gdybyś z jakiegoś powodu miał ochotę nią za mną podążyć oczywiście).

*     Zarówno tytuł, jak i motto przyświecające całemu zbiorowi Fuentes zaczerpnął od Lwa Tołstoja z powieści "Anna Karenina", tu w przekładzie Kazimiery Iłłakiowiczówny.
**   Carlos Fuentes: "Mater doloresa" [w:] Carlos Fuentes: Wszystkie szczęśliwe rodziny, s. 105
*** prawo zezwalające strzelać do zatrzymanego, który ucieka; nie tylko w Meksyku ale i w czasie wojny domowej w Hiszpanii służyło ono przede wszystkim do bezkarnego popełniania morderstw.

                                                                                                        Uściski!



Carlos Fuentes: Wszystkie szczęśliwe rodziny
(Todas las familias felices)
przekład Barbara Jaroszuk
wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2010


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: