Seria pięciu: Oderwij się od rzeczywistości, czyli czasozaginacze

25 marca 2018


Czas jest tylko szczególną formą przestrzeni.
Herbert George Wells

Jeśli chodzi o literaturę skaczę sobie na jednej nodze od skrajności do skrajności. Jest dla mnie rzeczą absolutnie normalną, że zaraz po odłożeniu czystej smutnej rzeczywistości ukrytej na stronach reportażu czy innego non-fiction, biorę się za opowieść nie z tej ziemi o przeskakujących w przestrzeni i czasie nierzeczywistych istotach. Jednocześnie jestem przy tym dość wybrednym czytelnikiem, bo mam ograniczony zasób czasu w tym moim jedynym życiu i nie lubię go marnotrawić.


W lutym była trudna miłość, dlatego tym razem mam ochotę na trochę nierealności. W marcowej Serii Pięciu opowiem Ci o książkach pełnych niezwykłości, które mają moc zatrzymywania wskazówek zegara (czyt. mogą sprawić, że oderwiesz się od rzeczywistości, tracąc zupełnie poczucie czasu).

Zapraszam zatem na szóstą odsłonę Serii Pięciu:
Oderwij się od rzeczywistości,
czyli moje osobiste nierzeczywiste czasozaginacze



1. Gdy myślę o niemożności zaśnięcia przez czas...

...przypomina mi się Felix J. Palma i czas spędzony z jego "MAPĄ CZASU". Jedyna powieść, która z bezczelną perfidią utrzymywała mnie w niepewności co do swojej natury. Czytałam i nie potrafiłam do samego końca określić, czy to powieść fantastyczna, czy to raczej powieść o fantastycznym pomyśle na biznes. Misterna fabuła, Londyn epoki wiktoriańskiej, Centrum Podróży w Czasie Murraya, H.G. Wells, Bram Stocker i Henry James. I ta niepewność, i to zawieszenie, i to zaskoczenie. Czas zniknął, czasu nie było. Uwielbiam.

Portal do wełniastej opowieści o "MAPIE CZASU" jest TUTAJ!


🕰️🕰️🕰️

2. Gdy myślę o nałogu bycia w innym czasie...

...to jedynym właściwym tytułem będzie "WURT" Jeffa Noona. Intensywna i nietuzinkowa opowieść o świecie przekrzywionym niczym na surrealistycznym obrazku, którego mieszkańcy popadają w głębokie uzależnienie dla oderwania się od szarości i chłodu ich czasu i rzeczywistości. Piórka mają wiele kolorów, a wszystko to jedna wielka gra. Przez całą lekturę poszukiwałam żółci. A może wcale nie przestałam, może szukam jej cały czas?

Portal do wełniastej opowieści o "WURCIE" jest TUTAJ!


🕰️🕰️🕰️

3. Gdy myślę o świecie, w którym czas ma niewielkie znaczenie...

...schodzę myślami poniżej ulic do tych chwil, gdy po raz pierwszy przeczytałam "NIEGDZIEBĄDŹ" Neila Gaimana. Stworzony przez niego Londyn Pod stał się moją fascynacją. Ta plątanina, ten labirynt uliczek i zakamarków, gdzie zjawy potrafią łapać przybyszów za kostki. Rzeczywistość nierzeczywista, w której czas płynie po swojemu, wbrew wskazówkom, wbrew logice. A na dodatek mieszka w nim ktoś równie doskonały jak samo Pod Miasto - Markiz de Carabas. Wciągnięta w inny czas - przeczytałam cięgiem.

Portal do wełniastej opowieści o "NIGDZIEBĄDŹ" jest TUTAJ!


🕰️🕰️🕰️

4. Gdy myślę o historii, w której jednak liczy się czas...

...to myślę o niezwykłych "CZASOMIERZACH" Davida Mitchella. Wyjątkowa historia opowiadana z perspektywy różnych czasów i różnych osób. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Opowieść, w której autor zdaje się udowadniać, że powieść jednak może być niczym kobieta w połowicznej ciąży. "Czasomierze" zagięły mi czasoprzestrzeń, bo te blisko 700 stron przeczytałam w czasie, który normalnie zajmuje mi powieść 250 stronicowa. Jak to zrobiły? Do dziś nie mam pojęcia. Mają magiczną moc czasozaginania.

 Portal do wełniastej opowieści o "CZASOMIERZACH" jest TUTAJ!


🕰️🕰️🕰️

5. Gdy myślę o postaci, która jest moim złodziejem czasu...

...to niewątpliwie musi być to ktoś niezwykle przebiegły, kwintesencja połączenia doskonałego (niczym czekolada z pomarańczą), czyli mariażu geniuszu i czystego zła - JAMES MORIARTY.
Powieść Anthonego Horowitza "MORIARTY" to tylko przykład. To tylko jedno wyrażenie z wielu w tej macierzy. Moim osobistym złodziejem czasu jest stworzona przez Sir Arthura Conana Doyle'a ("Dolina strachu", 1914-1915r.), eksploatowana przez kolejnych twórców w kolejnych dekadach i na różne sposoby postać Moriartiego, którą lubię o wiele bardziej niż Sherlocka. Bez względu na sposób jej przedstawienia /chichot/.

Portal do wełniastej opowieści o "MORIARTYM" jest TUTAJ!


🕰️🕰️🕰️

Jak widać, czasozaginanie może przybierać różne formy.
Forma nie jest jednak ważna. Ważne, że w ogóle tak się dzieje.
Bo jeżeli czasozaginanie się odbywa, to niewątpliwy znak,
że wpadłeś w tę książkę (albo postać), jak śliwka w kompot (:

                                                                                                     Uściski!




Poprzednio:
Seria Pięciu #1: Książki pod koc
Seria Pięciu #3: Śnieżne opowieści 
Seria Pięciu #5: O ciemnych odcieniach miłości 
Seria Pięciu #6: Oderwij się od rzeczywistości, czyli czasozaginacze 


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: