Tomás González: Trudne światło

18 marca 2018 ,

Tomas Gonzalez - Trudne światło

Spośród wszystkich ptasich śpiewów najpiękniejszym dla moich uszu jest odgłos mew. Ich śpiew towarzyszy mi każdego dnia. W domu, w pracy, na spacerach. I podczas gdy dla większości słuchających melodia ich śpiewu kojarzy się jedynie ze skrzekiem czy piskiem, ja w tym skrzeku dostrzegam to trudne do uchwycenia piękno, słyszę wyrafinowanie i wyczuwam pewien rodzaj nostalgii. Mewi śpiew nazywa się też czasem płaczem. David woli odgłos tangarki, otumaniający, wysoki niczym dźwięk fletu piccolo, trudno uchwytny dla ludzkiego ucha pośród kotłowaniny treli tych bliższych, podwórkowych wróbli. Śpiew tangarki również trudno nazwać pięknym. Z powieścią Tomása Gonzáleza jest dokładnie tak samo. Jest piękna w sposób nieoczywisty.

"W La Mesa bardzo rzadko pada grad. Widzę go po raz pierwszy od szesnastu lat. To łoskot światła. Trudno doświadczyć czegoś piękniejszego. Destrukcja własnego ja, rozmycie jednostki. Powietrze pachnie wodą i pyłem i człowiek jest nikim." ¹

David, bohater i narrator, jest już starszym panem. Może nie sławnym, ale z pewnością jest uznanym malarzem. Mieszka samotnie w małej kolumbijskiej miejscowości La Mesa. David już nie maluje, bo choroba odbiera mu wzrok, ale używając lupy może jeszcze pisać. Mężczyzna spisuje więc swoje wspomnienia wielkimi literami, fioletowym atramentem, na grubym papierze. Być może to wynik pogodzenia się z tym, co już ostatnie w jego życiu - ostatnie spojrzenia własnymi oczyma na świat, nim zastąpi go jedynie wszechobecne jasne światło. To niewątpliwie kamień milowy u schyłku jego życia, a jednak wcale nie najważniejszy. Dlatego David opowiada mi o dwóch innych przełomowych momentach, które przeżył - śmierci syna, śmierci żony. Momentach, które wtedy i dziś w jego wspomnieniach spowija trudne do uchwycenia światło.

Światło. Światło jest niezwykle ważne w tej powieści, wymowne. David zawsze dostrzegał światło i starał się je uchwycić nie tylko oczyma i nie tylko na płótnie, ale również za pomocą słów. Światło towarzyszy życiu, światło tworzy atmosferę zdarzeń, tych momentów przełomowych, tych momentów ostatnich. Dla wydarzeń, które pozostawiły głęboki ślad w duszy Davida. Wypadek i ból, niewypowiadany gniew, maskowany strach, bezbrzeżne współczucie, rozdzierająca strata. Wszystkich tych emocji - choć w odmiennym natężeniu - doświadczył on, jego żona Sara, jego trzej synowie i przyjaciele ich rodziny. Akceptacja decyzji drugiego człowieka, wiążąca się tym samym z jego utratą, to ogromne i emocjonalne wyzwanie dla siły woli, dla własnego egoizmu, dla zrozumienia. Trudno mi sobie nawet wyobrazić, jakaż wojna musi rozgrywać się w kimś, kto nie może nic zrobić, jak tylko czekać.

"Smutek jest czymś nieruchomym: jest płynny, zmienny, a jego płomienie, bardziej niebieskie niż pomarańczowe i czerwone, czasem przeraźliwie bladozielone, torturują człowieka raz z jednej strony wewnątrz ciała, raz z drugiej, czasem palą całe wnętrze, i to tak mocno, że zaczynasz krzyczeć w milczeniu jak na sławnym obrazie Muncha, gdzie człowiek stojący na moście wydaje z siebie krzyk".²

"Trudne światło" to bardzo kameralna i przejrzysta opowieść na niełatwy temat. To portret ostatnich godzin oczekiwania. To kontrast pomiędzy młodym odejściem jednego i długiej starości drugiego człowieka. Historia napisana nie tylko słowem, ale i obrazem w wyobraźni. Niebanalna historia, którą Tomás González udowadnia, że do przekazania głębi prawdziwych ludzkich emocji nie potrzeba wcale burzliwych wydarzeń, długich zdań, skomplikowanych słów, czy ozdobników; że nie wszystko musi być opisane wprost, a minimalizm miewa wielką moc, jeżeli używa go ktoś, kto posiada talent. Kolumbijczyk González niewątpliwie go posiada. Przywołując z przeszłości fragmenty wspomnień Davida, pozwolił mi ułożyć sobie w głowie obrazy dawnych wydarzeń. W ciągu jednego wieczoru, który razem spędziliśmy, bo to właściwie historia na jeden wieczór, poczułam do Davida sympatię, współczucie i zrozumienie, mimo że o żadne z tych uczuć mnie nie prosił.

                                                                                                    Uściski! 



¹ Tomás González: Trudne światło, tłum.M. Szafrańska-Brandt, wyd. Znak, str. 42
² Tamże: str. 112.


Tomás González: Trudne światło (La luz difícil) 
przełożyła Marta Szafrańska-Brandt
wydawnictwo Znak, Kraków 2018



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: