Mark Kurlansky: Hawana. Podzwrotnikowe delirium

17 czerwca 2018 , , ,


Spacer ulicami Hawany w towarzystwie człowieka, który daleki jest o traktowania mnie jak turystkę. W tym mieście jest zbyt gorąco, by wstawiać szyby w okna. Mijamy zatem domy z oknami bez szyb, i gdy on mówi, ja podglądam przez kraty codzienność, zwyczajne życie zwyczajnych habaneros. To niezwykłe wrażenie. Turkusowe, żółte, różowe domy na tle modrego nieba. Krzyczące soczystymi barwami Karaiby znane mi ze zdjęć. Teraz oglądane z bliska okazują się być wyblakłe i zmęczone. Dotykam muru. Osypuje się kolorowy, zwietrzały tynk, a przeszłość tego miasta pozostaje na mojej dłoni.

"To miasto pogrążone w cieniach, stworzone do korzystania z cieni", pisał Alejo Carpentier w Mieście kolumn, swoim studium poświęconym architekturze Hawany. Jest gorąco, powietrze przesycone jest zapachem ludzkiego potu, do czego ciężko jest mi się przyzwyczaić. Idziemy nieśpiesznie, szukając cienia, by zjeść ajiaco i napić się daiquirí. Wolę mojito, ale jeszcze się nie przyznaję. W końcu chcę poznać wszystko, wszystkiego spróbować, wszystkiego doświadczyć, wszystkiego dotknąć. Kurlansky, trzeba mu to przyznać, jest wyjątkowym gawędziarzem, który umiejętnie podsyca moje zainteresowanie (ciekawość mnie zżera, by sprawdzić, czy tak samo opowiadał wcześniej o soli i dorszu). To nie reportaż, nie przewodnik i nie wspomnienia. To w zasadzie miks wszystkich trzech, co stanowi o jego wyjątkowości. Kurlansky opowiada mi o mieście od jego początków, aż po... w zasadzie niemal dziś. I twardo trzyma się tego, że bohaterką snutej przez niego historii jest Hawana. Spotkaliśmy się przecież dla miasta, to ono jest dla nas obojga najważniejsze.

Niewolnicy, piraci, okupacje, rewolucje, komunizm i męczennicy. Burzliwa, choć mało znana historia, która nadała miastu dzisiejszy kształt i dzisiejszą atmosferę. Bez niej nie zrozumiem, dlaczego dzisiejsza Kuba to barwny koktajl kultury afrykańskiej, hiszpańskiej, chińskiej, amerykańskiej i rosyjskiej. I nawet piraci, handlarze niewolników, Batista i Castro, choć bez cienia wątpliwości odcisnęli swoje piętno na obliczu tego miasta, to jednak nie są w stanie wyjść w tej opowieści na prowadzenie. Bo nic nie może przyćmić Hawany, która nieustannie tańczy. Konga, bolero, charanga, pachanga, jazz, filin. Muzykę słychać zewsząd. Reszta nie ma znaczenia. Gdy habaneros idą, to idą do konkretnego rytmu son. 

Jak brzmi son? Pewnie nawet nie wiesz, że dobrze wiesz jak brzmi:


Hawana to historia i ludzie o wszystkich kolorach skóry, boscy machos i ponętne mulatas. To muzyka, taniec, pożądanie i zazdrosna miłość. To wielkie pragnienia i jeszcze większe nadzieje. To kraina rumu i lodów w dwudziestu sześciu smakach. To miejsce, gdzie chrześcijaństwo miesza się z santeríą, a samobójstwo nikogo nie dziwi. Otoczona lazurową wodą wyspa, z której dobiegające modlitwy, śmiechy i krzyki giną gdzieś pośród fal. Duszą Hawany jest transkulturacja. Przedziwny, niematerialny specyfik o trudnym do opisania, wyjątkowym smaku, który potrafi odurzyć, jak nic innego na Świecie i sprawia, że to miasto jest jak majak chorych oczu, przed którymi deliryczne wizje przelatują.¹ Kurlansky z uczuciem oddał cześć Hawanie, odmalował jej portret za pomocą słów. Wyszedł też na przeciw moim pragnieniom i przywołał wielu wybitnych, ważnych dla Kuby literatów. Część z nich znam, bo mieszkają na moich półkach, część niebawem poznam, bo nie wyobrażam sobie, żeby nie. Zwłaszcza teraz, gdy nagle dociera do mnie, że tak naprawdę mnie tam nie ma. Oznajmiłam Ulubionemu, że to stało się znów, trzeci raz i nic na to nie poradzę. Trzeba będzie wyruszyć. Na szczęście On mnie rozumie.

¹ za słownikiem języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego.
                                                                                                     Uściski,





Mark Kurlansky: Hawana. Podzwrotnikowe delirium
(Havana: A Subtropical Delirium)
przełożył Tomasz Fiedorek
wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018




Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: