Antonio Muñoz Molina: Zima w Lizbonie

9 września 2018 , , ,

Antonio Muñoz Molina - Zima w Lizbonie, En invierno en Lisboa

Są sytuacje, kiedy człowiek potrzebuje ułamka sekundy, żeby dostrzec nagły brak tego wszystkiego, co do niego należało - tak jak światło jest szybsze niż dźwięk,
świadomość jest szybsza niż ból i oświeca nas jak błyskawica w kompletnej ciszy.
/Antonio Muñoz Molina: Zima w Lizbonie/

Smoke signals.

Jest takie jedno miejsce we Wszechświecie, po przekroczeniu którego obecny zatraca się w nieobecności. Światła tam są przygaszone, dźwięki jazzu przejmują kontrolę nad ciałem i umysłem, w przyciężkawym powietrzu na tle ciepłych świateł reflektorów ponętnie wyginają się floresy obłoków papierosowego dymu. Od lat ten sam człowiek nalewa do szklanek whiskey. Noc i alkohol nie sprzyjają przyjaźniom. Sprzyjają jednak szczerości. Zaś rano większość wypowiedzianych i zasłyszanych słów zniknie gdzieś za mgłą niepamięci, przygnieciona zapewne ciężkim bólem głowy.

Con Alma.

San Sebastian, Madryt i Lizbona. Muzyka, niebezpieczeństwo i papieros w szklanej lufce. Trzy miasta noir, przesycone grozą, tajemnicą i wszechobecnym niedopowiedzeniem. Tła. Dwa bliskie, namacalne. Trzecie to jedynie wspomnienie - obraz miasta, które buduję sobie na podstawie czyjejś do niego nostalgii. Wszystkie trzy, poza moją prywatną nostalgią oczywiście, stanowią dla mnie również piękną, choć może nie tak oczywistą przenośnię trojga z bohaterów "Zimy w Lizbonie". Bo są w tej historii oni, ale są także miasta niczym oni.

O narratorze nie wiem właściwie nic, poza tym, że kiedyś kogoś znał i tak się złożyło, że go po latach spotkał. A jednak ten, o którym nie wiem nic, kreuje dla mnie cały ten świat. Jest moim łącznikiem z pozostałymi dramatis personae. To on słuchał słów Biralba, wybitnego pianisty pechowo zakochanego w dziewczynie niebezpiecznego gangstera, a to co usłyszał, przekazuje mi.  Ja mu jednak nie ufam. Czasem bowiem wydaje się wiedzieć więcej, niż powinien, wchodzi w drobiazgowość, w emocje nieobecnych, jak gdyby dla mnie to wszystko zmyślał, a przynajmniej wypełniał braki własną wizją zdarzeń. Przecież wspominał, że rano niewiele pamiętał z owej nocy pełnej jazzu, alkoholu i męskich zwierzeń. A może to ja przesadzam... W każdym razie - jestem tam, jestem z nim i słucham.

I waited for you.

Jeden bar, potem jeden hotelowy pokój i opowieść snuta ciemnymi pijackimi nocami. Opowieść o miłości do muzyki, o miłości do kobiety i wplątaniu się z jej powodu w nieprzyjemną gangsterską historię. O tęsknocie. O pustce i zatraceniu się w byciu, choć nie byciu sobą. W tej jazzowej opowieści jest lekkość i naturalność, a cudze emocje odbiera się niczym własne. Urzekającą "Zimą w Lizbonie" Antonio Muñoz Molina sprawił, że szczerze i głośno go przeprosiłam za nieufność i dystans, których do niego nabrałam po lekturze jego znacznie późniejszej, bo napisanej dwadzieścia dwa lata później powieści "We mgle czasów".

What is there to say?

Pięknie napisana, niezwykle klimatyczna i melancholijna powieść hiszpańskiego pisarza, wypełniona jazzem, tajemnicą, smutkiem i tęsknotą. Choć prawdę pisząc, nie uważam tej historii jedynie za opowieść o nieszczęśliwej miłości, jak można było przeczytać to tu, to tam, gdy o tej książce częściej pisywano. Antonio Muñoz Molina niezwykle umiejętnie i przekonująco napisał o ludziach, którzy żyli wspomnieniem, który przez lata karmili się wyobrażeniem chwili, tym jednym punktem skrzyżowania się dwóch osi czasu, a których spajało uczucie opuszczenia. Bo każdy tam za czymś tęskni, każdy czegoś pragnie. Świadomie skoczyli do studni samotności i trwali w niej tak długo, że gdyby pewnego dnia ktoś podał im drabinę, nie potrafiliby już, a może po prostu nie chcieliby wspiąć się ku ciepłym promieniom szczęścia. Bo stan melancholii bywa inspirujący i można bycie w tym jesiennym wewnętrznym świecie polubić do tego stopnia, że zapomni się, gdzie były drzwi z tabliczką wyjście

Zdecydowanie:


Kolejne akapity rozdzielają tytuły utworów Dizzy'ego Gillespie, kilku z wielu, które bardzo lubię, wyjątkowego muzyka jazzowego, który w ekranizacji powieści Muñoza Moliny z 1991 roku wcielił się w postać Swanna - człowieka, z którym grywał Bilbao i dla którego muzyka była wszystkim.


Przyjemnej niedzieli, zbłąkany eksploratorze peryferiów książkowego Internetu.



Wełniaste podejście do innych książek autora:
Antonio Muñoz Molina - WE MGLE CZASÓW



Antonio Munoz Molina: Zima w Lizbonie 
(En invierno en Lisboa)
przełożył Wojciech Charchalis
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2016

 

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: