Celeste Ng: Małe ogniska

14 października 2018 , ,

Celeste NG - Małe ogniska, little fires everywhere

"Większość miast po prostu powstaje, najlepsze są zaprojektowane. (...) planowanie pozwala uniknąć wszystkiego, co niestosowne, nieprzyjemne i zgubne"¹. Takie właśnie jest miasteczko Shaker Heights, miasteczko doskonałe, gdzie trawa musi być zawsze przystrzyżona, śmieci ukryte, mieszkańcy uśmiechnięci, a pozory doskonałości podtrzymywane nawet w czasie ich snu. "(...) jeśli zaplanują każdy szczegół, mogą stworzyć na ziemi kawałek nieba, niewielkie schronienie od trosk tego świata"². Kto może mieszkać w tak sztucznym mieście? Rzecz jasna nieco sztuczni ludzie, którym ta wszechobecna atmosfera doskonałości odpowiada. Tyle że powieść rozpoczyna się od podpalenia jednego z tych idealnych domków. W ład i porządek wkrada się zatem ogień i chaos. Och, jakże mi przykro³.

Wiem już gdzie. Czas na kiedy i kto. Dzieciaki oglądają filmy na video, komentują głupie programy Jerry'ego Springera, a prezydent USA akurat wpadł w kłopoty, bo wydało się, że ma romans ze stażystką, czyli mamy koniec lat dziewięćdziesiątych. Elena, dziennikarka, podpora lokalnej społeczności, mieszka w pięknym mieście, w ładnym domku, ma idealnego męża prawnika, typowe amerykańskie dzieci: syna - przystojnego płytkiego sportowca, córkę - nastoletnią gwiazdkę popularności w liceum. Ma również dzieci mniej typowe: syna introwertyka i córkę buntowniczkę, z którą nie potrafi nawiązać kontaktu. Mia natomiast to samotna matka, artystka fotograf. Zmieniając miejsce pobytu wraz z każdym zakończonym projektem, wiedzie wraz z córką raczej nomadyczny tryb życia. I to wystarczy, by zrozumieć, że zderzenie się ze sobą tych dwóch rodzin, stanie się przyczyną wielkiego wybuchu w idealnym Shaker Heights.

"Małe ogniska" nie są jednak (na szczęście) opowieścią o tym mieście. Charakter Shaker Heights, jego idealizm i przerysowanie, ma konkretny cel. Stanowi dopełnienie obrazu dwóch głównych bohaterek powieści. Dla postaci Eleny Richardson jest idealnie dopasowanym tłem, beżem dla brązu, zaś w przypadku Mii Warren uwydatnia kontrast niczym świetlista biel dla plamy czystej, głębokiej czerni. Dwa światy, dwie matki. Jedna ma tajemnicę, druga, w akcie zemsty za tworzenie rys na szkle, usilnie próbuje ją wywlec na światło dzienne. Celeste Ng prezentuje macierzyństwo w różnych konfiguracjach i emocje z nim związane, społeczeństwo wyższej klasy średniej oraz życie w stałym uścisku gorsetu zasad. Równolegle, za sprawą powieściowych dzieci, opowiada o potrzebie akceptacji, zrozumienia i poczuciu osamotnienia.

Ta okrzyknięta bestsellerem, książką roku i fenomenem literackim powieść to lekko napisana literatura obyczajowa z tajemnicą, której można by przypiąć łatkę literatury kobiecej, jednak sądzę, że faceci też doskonale zrozumieją potęgę, a czasem i niszczycielską moc macierzyństwa. Problem w tym, że Celeste Ng zbyt dużo chce. Ilość poruszanych przez autorkę tematów, która w jednej książce mieści komentarz na temat modeli wychowawczych, prawa rodzicielskich, adopcji, aborcji, porzucania dzieci w remizach i macic zastępczych, odbiera całemu przedsięwzięciu siłę rażenia i wiarygodność, na żadnym konkretnie się nie skupiając. Co zabawne jednak, świadomość tego, co mam powieści Celeste Ng do zarzucenia, nie zmienia faktu, że ku memu osobistemu zaskoczeniu, "Małe ogniska" wciągają na tyle, by przeczytać je właściwie na raz. Dobry page-turner, idealna lektura na leniwą niedzielę, daje i niczego właściwie od czytelnika nie wymaga.

Shaker Heights swoją konstrukcją przypomniało mi inne idealne miejsce, La Maravillosa z powieści Claudii Piñero "Betibu", zaś społeczność miasteczka przywiodła mi na myśl "Dyskretny urok burżuazji" Luisa Buñuela. Ot, takie dwa luźne skojarzenia, które siedzą mi w głowie, gdy z książką w ręku stoję na chodniku w pobliżu sadzawki dla kaczek, patrzę jak idealny domek płonie, a straż pożarna stara się zapanować nad chaosem. Dookoła mnie stoją ludzie. Stoją i patrzą w ogień. I nie mają cienia wątpliwości, kto porozpalał wszędzie małe ogniska.


¹ Celeste Ng: Małe ogniska, tłum. Anna Standowicz-Chojnacka, wyd. Papierowy Księżyc, str. 20
² ibidem, str. 34
³ kłamię


Celeste Ng: Małe ogniska (Little fires everywhere)
przełożyła Anna Standowicz-Chojnacka
wydawnictwo Papierowy Księżyc, Słupsk 2018




Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: