Georgi Gospodinow: Fizyka smutku

12 listopada 2018 , ,


Gdy byłam dzieckiem, razem ze współtowarzyszami podwórkowych zabaw budowaliśmy kapsułę czasu. Najprawdziwszą. To, co brzmiało dla nas z takim rozmachem, było pudełkiem po butach wyłożonym gazetą sprzed kilku dni, bo najnowszej nie wolno nam było jeszcze zabierać z domu. Mieliśmy więc w tej kapsule przeterminowane wiadomości i rupiecie. Pamiętam samochodzik z otwieraną maską i lalkę bez nogi, pamiętam cukierki, bo ktoś ich nawet żałował, że może lepiej, by pozostały w teraźniejszości. Natomiast reszta wkładanych szpargałów uleciała już mojej pamięci. Takie było to nasze dumne osobiste przesłanie dla dalekiej Przyszłości, które opowie jej, jacy byliśmy kiedyś. My zakopywacze z tu i teraz.

I teraz też było tak, jakbym stała z kimś nad wykopanym w ziemi dołkiem. "Fizyka smutku" to taka literacka osobista kapsuła czasu bułgarskiego pisarza Georgiego Gospodinowa. Miejsce, do którego w abstrakcyjnej kolejności wkłada spisane na kartkach wspomnienia, przemyślenia, sny i wędrówki po cudzych głowach. Spogląda na mnie i mówi, że nie jest w stanie zaproponować linearnej opowieści, ponieważ żaden labirynt i żadna historia nie jest linearna¹. Jest kameralnie, jest nieoczywiście, jest śmieszno i smutno zarazem. Jakoś tak gra na strunach duszy.

Zauważyłam, wrzuciłam do zapowiedzi, a następnie kupiłam go ze względu na tytuł, jaki nadał swojej książce. Taka prawda. I teraz mam w ręce książkę z wyjątkowym tytułem i aż trzy rzeczy do przekazania. Trzy wielkie/małe rzeczy, z powodu których go tu przyprowadziłam i chciałam, byś Ty też go poznał. 

Jeden to jego największa tajemnica - umiejętność wchodzenia w cudze wspomnienia. Robi to potajemnie. Gdy słucha cudzych opowieści, potrafi dostrzec ślepą plamkę, wejść i przemierzać ciemne korytarze tego co przemilczane, ukrywając się w nich przed właścicielem historii. I tym w pewnym sensie jest to nasze stanie nad wykopanym w ziemi dołkiem. Magazynowaniem cudzych historii, tych wielkich o rodzinie i obrazie rodzinnego kraju, ale także malutkich, jak ta o babci z węgierskiego nieba. Szczerze? Te malutkie wolę bardziej.

Dwa to jego miłość do Minotaura - rozłożenie mitu na cząstki elementarne i ponowne składanie w różne formy, by ukazać go nam z zupełnie nieznanej dotąd perspektywy. Pokłosie strachu przekutego w siłę. Zdarzenie osobliwe tak bardzo, że w drodze ku sobie samej, chciałam w mrocznym labiryncie świata uwolnić wszystkie inne skrywające się tam Minotaury.

Trzy to (nie)jego zupa kwantowa - wedle pewnej teorii, kwanty zachowują jak się cząsteczki tylko wtedy, gdy je obserwujemy, spełniają nasze oczekiwania, przybierają formy ku naszemu zadowoleniu. Jednak wystarczy, że odwrócimy wzrok, zostawimy je samym sobie, stają się dzikie, a my nie mamy pojęcia, co się dzieje. Świat za naszymi plecami jest jakąś nieokreśloną zupą kwantową, mówi jeden fizyk ze Stanfordu - odwrócisz się, zastyga w rzeczywistość ², szepcze do mnie Gospodinow, a ja mam ochotę go uścisnąć, bo z tych samych powodów, o których on pisze, ja również staram się nigdy nie odwracać gwałtownie. Tyle że ja mam nadzieję dostrzec kiedyś moment zmiany, zastygania materii, on zaś boi się oblania pleców zupą kwantową. 

Jeden, dwa, trzy. Moje trzy małe olśnienia. Opowiastki opowiastkom nierówne, sprawiają, że całość jest niczym fala sinusoidalna - nie mogę tego kryć. Jedne historie są wybitne, podczas gdy inne po prostu są. Ale tak przecież wygląda życie każdego z nas. Mozaika niezwykłości i prozaiczności dni, która wypełnia ramy czasu podarowanego nam na tej plancie. Gosopdinow pisze w pierwszej osobie, by mieć pewność, że jeszcze żyje, ponieważ z głęboką świadomością odczuwa ten jednostajnie przyspieszony ruch przemijania. Tworzy zatem swoją literacką kapsułę czasu, by wspomnienia, przemyślenia i historie przetrwały. Nie robi tego jednak dla ludu przyszłości. Ta kapsuła, ten zbiór nazwany "Fizyką smutku" jest dla niego samego dowodem na to, że istniał i wywoływał skutki we własnym bliższym i dalszym otoczeniu. 

Odchodzę już, gdy mnie woła. Odwracam się powoli, by usłyszeć jak mówi: "Całodobowe paplanie przez całe życie ma jakby jeden jedyny cel, którego nigdy nie wypowiadamy wprost. Omotać śmierć, puścić ją błędnym tropem, wykiwać w ostatniej chwili. Ale śmierć nie boi się słów. Najpewniej jest głucha (jak ja). Stąd bierze się jej najwyższa sprawiedliwość." ³. 

I oto mam swoją pustkę zastygającą w rzeczywistość. Kwanty do mnie zamrugały, kwarki roztoczyły wokół mnie woń.
Ale ja już to wszystko wiem. Widać mam swoją fizykę smutku. Więc poszłam sobie, bo dwoje to tłok.
                                                                                                                 Uściski,



cytaty:
¹ Georgi Gospodinow: Fizyka smutku, wyd. Literackie, str. 47
² tamże, str. 84
³ tamże, str. 292


Georgi Gospodinow: Fizyka smutku
(Fizika na tagata)
przełożyła Magdalena Pytlak
Wydawnictwo Literackie, 2018



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: