Jorge Ibargüengoitia: Zabite

2 grudnia 2018 , , ,


Rok 1964. Panama zrywa stosunki dyplomatyczne z USA, kończy się nieudana misja amerykańskiej sondy księżycowej Ranger 6, Jean-Paul Sartré uhonorowany zostaje literacką Nagrodą Nobla i odmawia jej przyjęcia, napisano i uruchomiono pierwszy program w języku programowania BASIC, swoją  premierę ma film Goldfinger, a w Meksyku zapada wyrok w sprawie  sióstr González Valenzuela - prowadzących kilka domów publicznych, uprawiających handel nieletnimi i znęcających się nad 'pracownicami' morderczyń. Liczba udowodnionych ofiar – 91. U-do-wod-nio-nych.

Meksykański pisarz i dramaturg Jorge Ibargüengoitia zdaje się mieć swoje zdanie - niezbyt pochlebne - o kształtowaniu opinii publicznej. Rzuca kośćmi i stwierdza, że wszystko na tym świecie jest względne, zależne od punktu widzenia. Jednak dopiero kilkanaście lat później pisze Zabite, w których w przeciwieństwie do brutalnej rzeczywistości i nienawiści bijącej z nagłówków gazet, uczłowiecza siostry González Valenzuela. Autor ukazuje swoje bohaterki właściwie jako przypadkowe ofiary brutalnie zmieniającej się rzeczywistości, ofiary nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, korupcji, machinacji na szczycie władzy i cudzych decyzji. Pisarz robi zatem coś zupełnie przeciwnego do naturalnego odruchu wielu (o ile nie wszystkich) pisarzy. Nie wyolbrzymia. Nie robi z makabry masakry, nie rozdmuchuje balonika do maksymalnych rozmiarów, choć to by tylko podkręcało atmosferę i to by się sprzedawało.

Nie, Ibargüengoitia łapie kota historii za ogon, nieco odwraca i zmienia perspektywę. W jego wersji rzeczywistości prowadzące domy publiczne siostry, ofiary lokalnej polityki, w zasadzie starają się ochronić siebie i pracujące dla nich dziewczęta przed nieszczęściami płynącymi ze strony świata istniejącego za drzwiami burdelu. Cierpią, martwią się, kochają, zaś w czytelniku może nawet pojawić się coś na kształt współczucia. Ot, seria niefortunnych zdarzeń, która doprowadza do niechlubnego grande finale. A wszystko to sprzedaje w reportażowej formie. I to jest pierwsza genialna rzecz. 

Drugą wspaniałą rzeczą w Zabitych jest to, jak  Jorge Ibargüengoitia opisuje atmosferę panującą w Meksyku tamtych czasów. Niezbyt nachalnie, a jednak w sposób nie dający się zignorować. Korupcja pośród polityków i policji, fałszywe obietnice pracy i jawny handel ludźmi, przetrzymywanie wbrew woli, przymykanie oczu na zbrodnie i przestępstwa, akceptacja zła, pola obsiewane zwłokami oraz dopiero rodzący się narkobiznes to właśnie powieściowa rzeczywistość. Pisząc w 1977 roku Zabite, autor czyni je głównymi zagrożeniami dla społeczeństwa, choć jeszcze wtedy jego rodacy tego nie widzą. Jorge Ibargüengoitia zginął w katastrofie lotniczej pięć lat później, w listopadzie 1983 roku. Niestety nie zobaczył, jak wiele miał racji.

PS.
Choć mój dom wraca już do normalności, powoli znikają pudła i stosy wszystkiego to tu to tam, niemal całą tę latynoską serię odnalazłam, ale Zabitych ciągle nie.  Zatem żeby nie odkładać publikacji i tekst ubarwić zdjęciem, użyłam okładki wirtualnej, odkrywając przy okazji, że na stronie wydawnictwa Universitas można nabyć książki z serii Las Américas w formie e-book. Pro tip dla tych, co wolą piksele od papieru (:

                                                                                                          Uściski,
 


seria: Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej


Jorge Ibargüengoitia: Zabite (Las Muertas)
tłumaczenie: Tomasz Pindel
seria: Las Américas. Nieznana klasyka literatury latynoskiej
wydawnictwo Universitas, Kraków 2015 r.



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: