Zapowiedzi wydawnicze: grudzień 2018

1 grudnia 2018 ,


Nikt nie chce wydawać w grudniu. I nie chodzi mi o pieniądze, bo w grudniu wydaje się całkiem sporo, ale o książki. Zauważyłam tę tendencję na przestrzeni kilku lat comiesięcznego szukania nowych tytułów do zapowiedzi. Z pewnością ma to swoje uzasadnienie biznesowe, bo rynek książki to jednak biznes jak każdy. Tymczasem na  progu grudnia staję ja, otwieram drzwi, krzyczę "hello december, I hate you!" i przynoszę niewiele. Zatem zapraszam, dzisiejszy przegląd pójdzie nam bardzo szybko.




I. Banda grudniowych chłopców.

Niby trzy, ale pośród nich tylko jedno to tak naprawdę nowość.

1. Myśli nieuczesane Stanisława Jerzego Leca to już kolejne, bo piąte wydanie, ale jest to rzecz tak wyjątkowa, że trzeba znać, trzeba czytać, należy wznawiać. „Jest to książka, z której każdy cywilizowany, myślący człowiek powinien co wieczór przeczytać trzy lub cztery linijki, zanim zaśnie (jeśli w ogóle będzie mógł zasnąć).” I to słowa Uberto Eco, a on znał się na rzeczy.  2. Górecki. Geniusz i upiór to wybór z ciekawości. Muzyką kompozytora zainteresowałam się przez zespół Lamb i pewien wyjątkowy dla mnie utwór z ich repertuaru. Ciekawość muzyki, a potem ciekawość człowieka. Zamarcie przy Trzeciej symfonii i naprawdę ogromne zaskoczenie. Zatem Górecki raz! 3. I drugie wznowienie. Moja Europa Dwa eseje o Europie zwanej środkową to także - ośmielę się użyć tego słowa - dzieło warte wznawiania. Sami się przekonajcie.


Stanisław Jerzy Lec: Myśli nieuczesane. Wszystkie
wyd. Noir Sur Blanc, data wydania: 06-12-2018 r.
W Myślach nieuczesanych Lec kontynuuje tradycję gorzkiego żydowskiego humoru i intelektualnej gry, prześcigając lapidarnością i esencjonalnością swych aforyzmów niekwestionowanego mistrza gatunku, wiedeńczyka Karla Krausa. W eseju poświęconym pamięci wybitnego aforysty prof. Leszek Kołakowski napisał: „Rozbudzał swoim wysiłkiem ten obszar świadomości, ku któremu się zwraca autentyczna praca filozofa: miast, jak zawodowi filozofowie nieraz czynią, zlepiać zastane banały w pozorne całości, demaskował, jeden po drugim, każdy banał obiegowy, nie darował żadnemu słowu, które bezwładem języka usypia myśl. Przywrócił godność pięknemu kunsztowi aforystyki, wyjałowionemu przez wymęczony humorek kalamburzystów, dla których kalambur jest celem, nie zaś myśl, wyrażająca rzeczywiste paradoksy świata”.

Maria Wilczek-Krupa: Górecki. Geniusz i upór
wyd. Znak, data wydania: 03-12-2018 r.
Sam siebie określał trzema słowami: choleryk, choleryk, choleryk! Mówił, że w życiu ogląda się wstecz jedynie w garażu, a żałuje tylko jednego: „że nie temperował jęzora”. Miał być kolejarzem albo górnikiem, ewentualnie księdzem. Został kompozytorem. Przebył jedną z najtrudniejszych dróg do sławy w artystycznym świecie. Wczesna strata matki, wojna, chłodny i wymagający dom, dzieciństwo naznaczone chorobami. Parł do celu z determinacją i uporem na przekór wszystkim. Trzecią Symfonią pieśni żałosnych op. 36 podbił cały świat. Wielki utwór, nazywany dowodem na istnienie Boga, trafił na szczyt amerykańskich list przebojów, wyprzedzając Stinga i Nirvanę. Światowej sławy reżyserzy nie zdołali namówić go do pisania muzyki filmowej. Odmówił nawet skomponowania ścieżki dźwiękowej do Pasji.

Jurij Andruchowycz, Andrzej Stasiuk, Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową
wyd. Czarne, data wydania: 05-12-2018 r.

Kolejne wydanie słynnego polsko-ukraińskiego dwugłosu, który wpłynął na sposób opowiadania o Europie Środkowo-Wschodniej. Czułość dla obrazów rozpadu, melancholijne opisy przywiązania do tymczasowości, historie zwykłych ludzi układane przez wielką historię, zaduma nad granicami wewnątrz granic i poza nimi. To wszystko składa się na przenikliwy intelektualny atlas naszej części świata, jednocześnie pociągającej i wykrzywiającej w grymasie swoją zmienną twarz. Książka ukazała się w Niemczech, w Chorwacji, we Francji, na Ukrainie i Węgrzech, w Rumunii i Hiszpanii.



II. Bonusowo coś, co mi umknęło.

Skoro grudzień w tym roku poszedł mi szybko, chciałabym dodać coś, co mi umknęło. Okazało się, że nowa powieść Jiříego Hájíčka Zaklinacz deszczu pojawiła się na tyle, co, na sam koniec listopada. Więc dorzucam ją do grudnia, bo koniec listopada to w zasadzie początek grudnia. A naprawdę byłoby mi źle z myślą, że Ci o tej książce nie wspomniałam. Zwłaszcza, że bardzo podobała nam się Rybia krew (klik!) (:




Jiří Hájíček: Zaklinacz deszczu
 wyd. Książkowe Klimaty, data wydania: 29-11-2018 r.
Jiří Hájíček powraca z kolejną powieścią, która uzupełnia jego cykl „wiejskiej trylogii moralnego niepokoju”. Tym razem ważną rolę odgrywa ziemia, a dokładnie dziedziczne pola i spór wokół ich własności. Zbyněk pracuje jako urzędnik zajmujący się nieruchomościami. Życie wydaje mu się pasmem nudy, do tego cierpi na bezsenność, a jego małżeństwo przechodzi poważny kryzys. Jedyną ucieczką od trosk jest wizja wyprawy na Spitsbergen. Pewnego dnia rutyna ulega zaburzeniu – jedno spotkanie z dawną miłością zmienia wszystko. Zbyněk odżywa: angażuje się w rozwiązanie pozornie prostej sprawy dotyczącej prawa do dziedziczenia ziemi i wraca do rodzinnej wsi. Szybko okazuje się, że nie jest tam mile widziany. Zbyněk próbuje przerwać zmowę milczenia i zaczyna mu grozić poważne niebezpieczeństwo.


Hej, zapowiedzi zapowiedziami, ale czas pisać listy do mikołaja!
To już ten czas... ! 🎄🎅




                                                                                                        Uściski :D




Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: