Wełniaste Podejście do Literatury

O WEŁNIASTYM

Piszę bowiem, nie aby prawdę przez siebie poznaną utrwalić, tylko by ku prawdzie, której nie znam dotrzeć. Gromadzę tysiące i tysiące słów. Nie! Źle się wyraziłem: gromadzę; lepiej: kopię. Te tysiące i tysiące słów z głębin siebie wydobywam, rzucam je na pergamin […] krocie słów to coś, z czego muszę się wyzwolić, by dokopać się - do czego? nie wiem. […] I właśnie teraz zastanawiam się, czy nie jest celem tej mojej roboty dokopanie się do radości życia. Że oto gdzieś jeszcze dalekie są słowa, zestawienia słów, zestawień zespoły, do których dotarcie pozwoli mi odczuć dreszcz, co na mowę przełożony znaczyłby: „Jak to dobrze, że żyję”.
Słowo i ciało - Teodor Parnicki

Wersja skrócona:
Całe Wełniaste Podejście do Literatury to tylko ta strona i jedna Ja - Owca, szalony rocznik '86.
Uwielbiam literaturę czeską, hiszpańskojęzyczną oraz hasło realizm magiczny, podobnie jak mleko z kawą i cynamonem, zieloną herbatę i kwaśne jabłka. Mam bardzo dużo do powiedzenia, dlatego też bardzo często w towarzystwie obcych ludzi milczę jak zaklęta. I choć mało gadam, to potrafię się rozpisać. Zawsze nos w torebce shurikeny, bo zawsze mogą się przydać. W poprzednim wcieleniu byłam owcą, ale musiałam wtedy zrobić coś bardzo, bardzo złego, bo w tym mnie pokarano.

Opowiadam tylko o książkach wartych uwagi, bo nie lubię marnować życia i czasu.
To, co tu tworzę, jest dalekie od recenzji. Wolę opisywać literaturę na swój wełniasty sposób, bo to po prostu jest ciekawsze. Przynajmniej dla mnie, piszącej. Całe swoje życie piszę wielką powieść i jestem obecnie (czyli nadal) na stronie tytułowej. Czytam zatem wszystkich innych powieściopisarzy. I to mi wychodzi najlepiej.

Wełniaste Podejście do Literatury to nie miejsce na suche recenzje. To raczej moje opowieści o książkach ...bo czytanie to rzecz bardzo indywidualna (:

Z czym można się na Wełniastym zetknąć? Z tym co wymagające, z tym co piękne, z tym co poruszające, z tym co filozoficzne nieco, z tym co magiczne i z tym co fantastyczne. W tych kręgach się poruszam.

Czym się kieruję wystawiając książce określone stadko owiec?
Wrażeniem jakie na mnie zrobiła, gdy przewrócona została już ostatnią strona. Bez względu na gatunek, nie patrząc na to, czy jest to literatura rozrywkowa, czy podniosła i piękna.
Bo w literaturze chodzi przede wszystkim o to, by zaskoczyć czytelnika, przeturlać i zrobić na nim wrażenie. I tyle (:



Wersja rozszerzona (czyt. nudna i dla wymagających):
Bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i od tamtej chwili czytam nieprzerwanie. W moim domu zawsze było dużo książek, więc z początku na brak literatury nie narzekałam. A gdy zasoby rodzinne się skończyły, zaginęłam w czeluściach (pachnących z lekka stęchlizną) bibliotek. Ale zawsze miałam marzenie. We własnym domu mieć małą, osobistą bibliotekę. I mam. Pokój pełen książek (oraz wieczny niedobór półek).

Książka nierozerwalnie wiąże się z filiżanką herbaty. Ten duet zaś zwiastuje chwile tylko dla mnie - w ciszy i spokoju. Choć szczególnym uczuciem darzę realizm magiczny, nie ma większego znaczenia, czy trzymam w dłoniach powieść filozoficzną, kryminalną, czy fantastykę, bo kocham każdy rodzaj literatury i czytam książki, a nie literackie gatunki. Wystarczy, że między tekstem a mną zaskoczy jakaś iskra. A gdy dodamy do tego wieczór, jesień i szum deszczu za oknem, powstanie melancholijny portal w inną przestrzeń.

Nie jestem filologiem ani znawcą literatury, więc żaden tam ze mnie profesjonalny recenzent, co zapewne widać. Po prostu uwielbiam czytać, a tym co przeczytałam, lubię się podzielić z innymi. Na tej stronie piszę o książkach, które z jakiegoś powodu są warte opisania. O których chcę coś powiedzieć i które poleciłabym innym. Na pisanie o tych słabszych szkoda mi po prostu czasu (:

Literatura przenosi czytelnika w inny świat, wykreowany specjalnie dla niego przez autora. Lubię sobie czasem wyobrażać, że do tego świata należę. Wówczas znikam na jakiś czas ze współczesności lub przenoszę się w daleką przyszłość. Zdarza się również, że trafiam do świata zupełnie nierealnego. Gdziekolwiek bym jednak nie była, ważne jest, że nie ma mnie tu i teraz.

Osobiście szukam w książce Duszy. Poczucia, że porywa mnie w swój świat i z trudem zmuszam się do jego opuszczenia (bo przecież trzeba też spać, jeść i pracować), że skłania mnie do zawieszenia wzroku na ścianie i rozmyślania nad przeczytaną treścią, a czasem również szukania między wersami czegoś więcej. A gdy przeminie już ostatnie zdanie, że pozostawia uczucie tęsknoty i żalu, że już się skończyło.


Są książki, które zmieniają ludzkie spojrzenie na świat.
I zgodnie z zasłyszanym gdzieś "Myślę, więc czytam. Czytam, więc jestem" o tym ma nadzieję pisać.

Owca z książką
 (11-07-2013 r. Trójmiasto)