Cezary Łazarewicz: Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej

30 marca 2018 , ,


Była to przedostatnia noc roku 1931. Noc, gdy spokojny sen podlwowskich Brzuchowic przerwał krzyk przerażenia małego chłopca. Zbudził to, co żywe, jednak - mimo pragnienia - nie zbudził tego, co martwe. Jego starsza siostra Lusia leżała zamordowana we własnym łóżku, a on mógł jedynie krzyczeć. Wtedy, stojąc nad zakrwawionym ciałem dziewczyny, jeszcze nie wiedział, że to właśnie on wskaże mordercę, którego zlinczuje cała przedwojenna Polska. Trąci blurbem, prawda? (: I dobrze, bo najlepsze historie pisze samo życie, a fikcja literacka czerpie z nich garściami. Nawet najlepiej napisany kryminał rzadko kiedy wstrząsa emocjami czytelnika, podczas gdy przeczytany jednostronicowy artykuł w prasie, czy obejrzany kilkunastominutowy materiał w telewizji potrafi zmrozić krew w żyłach. Dlaczego? Bo to prawda.

"Doktor widzi przy łóżku dziewczyny Zarembę, który mamrocze:
- Ratuj, doktorze.
Csala pamięta skrzepniętą krew na twarzy dziewczyny. Podchodzi do łóżka, bierze ją za rękę, próbuje wyczuć tętno. Przykłada ucho do piersi, patrzy na zbolałą twarz inżyniera.
- Przecież trupa się nie ratuje - mówi.
Zaremba wybucha płaczem." ¹

W latach 30-tych XX wieku sprawa Emilii Margerity Gorgon obudziła w społeczeństwie pełne spektrum tego, co dziś nazwalibyśmy falą hejtu. Od spekulacji i kłamstw, poprzez nagonkę w prasie, aż po uznanie za winną i żądania kary śmierci, nim jeszcze sąd wydał wyrok. Cała II Rzeczpospolita żyła sprawą brzuchowickiej morderczyni. Wzburzone społeczeństwo domagało się krwi za krew. Panowie zamiatacze i panie w okienkach, dorożkarze i subiekci, guwernantki i sekretarki, wszyscy ci zacni obywatele w jednej krótkiej chwili stali się specjalistami od kryminalistyki, kryminologii i wiktymologii. I wszyscy byli pewni, i wszyscy bez dwóch zdań wiedzieli, że Gorgonowa jest nie tylko podejrzana, ale jest stuprocentowo winna!  A dlaczego akurat ona? Cóż. Bo to zła kobieta była, jakby powiedział Franz Mauer. Kto inny mógłby to być? To musiała być ona. Tak oto ulica wydała wyrok nim, Temida zdążyła się podrapać w głowę.

A jak wygląda prawda, gdy odłoży się na bok emocje? Właśnie to Cezary Łazarewicz stara się ukazać w "Koronkowej Robocie". W pierwszej części przedstawia przebieg wydarzeń z Brzuchowic oraz przebieg procesu Rity Gorgonowej w oparciu o akta sądowe, zeznania świadków, opinie ekspertów. Relacje z mediów, plotki, czy opinie obserwatorów traktuje oddzielnie. Bo wyrok powinien zapadać w oparciu o zebrane dowody, udowodnione fakty. Opinia społeczna nie powinna mieć tu nic do rzeczy. Czy w sprawie Gorgonowej zachowano obiektywizm? Łazarewicz do sprawy podchodzi bezstronnie. Przytacza argumenty obu stron, pozwala, by czytelnik sam ocenił, wyrobił sobie własne zdanie w sprawie. Czy wyrok, który w końcu na sali sądowej zapadł, był tym właściwym?


Rita Gorgonowa cały czas twierdziła, jak wielu oskarżonych, że jest niewinna. I tę wiarę w niewinność matki podzielało dziecko, które w czasie procesu nosiła, a które urodziła już w więzieniu. Córka Ewa i wnuczka Margarita starają się oczyścić imię matki i babki, i zrehabilitować ją pośmiertnie, choć współcześni prawnicy z proceduralnego punktu widzenia nie mają procesowi nic do zarzucenia. Bo diabeł tkwi w dowodach i czasach, w których się je bada. Rita miała niełatwe i smutne życie jeszcze przed wyrokiem. Emigrantka z Dalmacji, żona oficera cesarsko-królewskiej marynarki wojennej, który wyjeżdża do Ameryki, zostawiając żonę na pastwę swej rodziny. Związek z lwowskim architektem Henrykiem Zarembą miał być jej nowym życiem, szansą na spokój i rodzinę. Skończyła jako ciężarna i skazana. A jaki los czekał zrodzoną za kratami córkę morderczyni w społeczeństwie, które linczowało słowem dla zabawy? Sami tylko pomyślcie.

W drugiej części reportażu Łazarewicz szuka odpowiedzi na pytanie, co się stało z bohaterką jednego z najgłośniejszych procesów przedwojennej Polski po opuszczeniu przez nią więzienia. Po skorzystaniu z ogłoszonej w 1939 roku amnestii Mościckiego, Rita Gorgonowa jakby rozpłynęła się w powietrzu. Reporterskie śledztwo dziennikarza to różne miasta, wielu ludzi, przegląd dokumentów urzędowych i kościelnych, które pozwalają mu utkać pewien obraz zdarzeń, a nam, czytelnikom, poznać dalsze losy Rity Gorgonowej. Końcowy etap jest jednak niepewny. Finał opiera się w dużej mierze na przypuszczeniach i nadziei, że pochwycony trop jest tym właściwym. I gdyby ktoś był w stanie ten trop potwierdzić, przedstawić twardy dowód, wyjąć te relacje ludzi z pewnej wsi z pudełka plotka i umieścić je w pudełku prawda, to wtedy Gorgonowej powinno się jednak pożałować (opcja: niewinna) albo kiwnąć głową w poczuciu sprawiedliwości (opcja: winna).

Zastanawiam się, jaki byłby wyrok w sprawie Rity Gorgonowej, gdyby zastosowano dzisiejsze metody analizy dowodów zabezpieczanych na miejscu zbrodni. Badania DNA, szczegółowe analizy znalezionej krwi, zaawansowana daktyloskopia, osmologia. Czy wyrok mógłby być inny? Choć reportaż Cezarego Łazarewicza nic nowego do sprawy nie wnosi, nie odkrywa żadnych nowych dowodów, które mogłyby przyczynić się do wznowienia postępowania, nie pomoże zrehabilitować Rity, ukazuje jednak ogrom pracy, jaki autor włożył w próbę odtworzenia całego życia kobiety. To portret zbiorowego szaleństwa społecznego, zbiorowej nienawiści i potrzeby linczu oraz historia istoty ludzkiej, która - winna czy niewinna - łatwego życia nie miała.

Jedna rzecz sprawia, że wydźwięk reportażu Łazarewicza jest szczególnie mocny. Premiera książki zeszła się bowiem w czasie ze sprawą Tomasza Komedy, który spędził w więzieniu 18 lat za czyn, którego chyba jednak nie popełnił. Tym, co przeraża najbardziej, jest brzęcząca niepokojąco w naszej głowie świadomość, że zarówno historia Gorgonowej jak i Komedy wydarzyły się naprawdę i równie dobrze mogłyby przydarzyć się komuś, kogo znamy, równie dobrze mogłyby przydarzyć się nam. A społeczeństwo, jak chorągiewka na wietrze, raz skazuje i opluwa podejrzanych, by za chwilę z tą samą żarliwością domagać się kary dla nomen omen wymiaru sprawiedliwości.

¹ Cezary Łazarewicz: Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej, wyd. Czarne, str. 15.
                                                                                                      Uściski!

Cezary Łazarewicz: Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej
seria: reportaże
wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018 r. 


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: