Margaret Atwood: Kocie oko

10 czerwca 2018 , ,

Margaret Atwood Kocie oko Cats eye

Kocie oko jest niebieskie i skrywa się w czerwonej dziewczęcej torebce. Kocie oko to błękitna łza zatopiona w szkle. Gdy weźmiesz kocie oko w palce  i spojrzysz poprzez nie na Świat, ujrzysz refleksy skrywanych w nim wspomnień. Potem położysz je na dłoni, ot, małą szklaną kulkę, otrzepiesz się ze smutnych cudzej przeszłości i postanowisz, że tego błękitnego szklanego kociego oka nigdy i nikomu już nie oddasz. Od teraz będzie tylko twoje.

"Czas nie jest linią, lecz wymiarem, tak jak wymiary przestrzeni. (...) 
Zaczęłam jednak wyobrażać sobie czas jako coś obdarzonego kształtem, coś co można zobaczyć niczym stos płynnych przezroczy ułożonych jeden na drugim. Na czas nie spogląda się wstecz, lecz w dół, jak na wodę. Raz na powierzchnię wyrzuca się to, raz tamto, raz nic. Nic nie ginie." ¹

"Kocie oko" to podróż w czasie. Podróż dorosłej kobiety do przeszłości, do małej dziewczynki, którą kiedyś była. Myśli o sobie teraz, spoglądając w twarz tej przestraszonej istotki i wyciąga wnioski. Ingerować we własną przeszłość jednak nie jest w stanie. Nie pomoże jej, choć dziś wie, że powinna. Wracasz czasami do scen z własnego dzieciństwa? Myślisz o swoich relacjach z koleżankami, kolegami z czasów gdy mieliście niewiele lat? Pewnie nie, bo w większości przypadków były to mało znaczące dla dziś momenty, dziś nie ma do czego wracać. Jednak oglądanie własnej przeszłości z pozycji teraz jest osobliwe. Patrzysz i widzisz błędy. W postępowaniu, w rozumowaniu, w pojmowaniu pewnych zachowań czy sytuacji. Dziś je widzisz. Ale wtedy? 

Wtedy to było normalne. Normalnym było, że koleżanki chcą tylko pomóc. Przecież była dziwna. Nie bała się węży, ani robaków, za to bała się reform swojej nauczycielki². Koleżanki chciały, by była jak one. Chciały ją wychować na dobrą dziewczynkę. Musiała okazać im wdzięczność, musiała się starać, by ich nie rozczarować. Starać z całych sił, szczególnie by nie zawieść jednej z nich. Psychiczne znęcanie się to jedno. To także historia dorastania i fascynacji ofiary swym oprawcą. Bo choć czas płynie, choć relacja i układ sił się zmienia, te dwie istoty - oprawcę i ofiarę - wiąże niezrozumiała, niewidzialna nić.

Dzieci potrafią być okrutne. Gdy ich ofiara jest wrażliwa i psychicznie nieodporna na szturchanie, gdy czuje się nieszczęśliwa, zamyka w sobie, szuka ucieczki od konkretnych osób czy miejsc, bo wie, że jest niedobrze, że tak nie powinno być. Ktoś dostrzeże problem, ktoś może jej pomóc. Ale jak pomóc komuś, kto jest dręczony w wyrafinowany sposób, kto nie dostrzega tego, co mu robią, bo uważa że to normalne? Jak ułoży sobie dalsze życie, jakim dorosłym stanie się taka istota? Ja nie wiem. Trzymam w palcach szklaną kulkę z błękitną łzą w sercu, patrzę na nią pod światło i zastanawiam się.

"- Kulka! - woła matka z dziecinnym zachwytem. - Pamiętasz tamte kulki Stephena? Nazbierał całe góry.
- Tak. - Ta jednak była moja.
Zaglądam w szkło i widzę całe swoje życie". ³

Wiem natomiast, że ona to wie.

Pisarstwo Atwood mnie fascynuje i przeraża jednocześnie. Ilekroć czytam jej powieść, mam nieodparte wrażenie, że ta pani z burzą włosów wchodzi swoim bohaterom do głów, wnika pod skórę. Że oni wszyscy to ona. Nie chodzi mi o relację pisarz-postać, którą stworzyła. Chodzi mi o wrażenie, że pisze o autentycznych osobach i ich osobistych przeżyciach, choć jednocześnie wiem, że tak nie jest. Pokrętne, wiem. Ale na tym polega jej geniusz. Wierzysz jej. W napisanym w 1988 roku "Kocim oku" koncentruje się na dzieciństwie, związanej z nim traumą i zbudowanej na tym wszystkim dorosłości. Dobrze napisana powieść psychologiczna porusza czytelnika, budzi demony - nawet te cudze, zupełnie z nami niezwiązane.

Miałam w dzieciństwie w kulki, wszystkie jednak wyglądały identycznie - wielobarwne oczy. Nikt już o nie nie grał, nie wymieniał. Były czymś z przeszłości. Zabawką, którą bawiły się poprzednie pokolenia. Nie były popularne, a ja nie skrywałam w nich własnych wspomnień. Przy okazji lektury tej powieści, wróciłam sobie do wywiadu z 1990 roku przeprowadzonego z pisarką w ramach cyklu The art of fiction w The Paris Review. I prawdę pisząc, z każdą kolejną poznawaną powieścią, zaczynam podzielać pogląd, że Margaret Atwood to poważny kandydat do Literackiej Nagrody Nobla.

O ile jeszcze kiedykolwiek zostanie przyznana.


¹ Margaret Atwood: Kocie oko, tłum. Magdalena Konikowska, wyd. Wielka Litera, str. 11.
² reformy - takie damskie majtki z długimi nogawkami, które kiedyś noszono pod spódnicą
³ Margaret Atwood: Kocie oko, tłum. Magdalena Konikowska, wyd. Wielka Litera, str. 422.

                                                                                                    Uściski,






Margaret Atwood: Kocie oko (Cat's eye)
przełożyła Magdalena Konikowska
wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2018 r.



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: